Jak informuje agencja dpa, niemiecki prokurator zarzuca 89-letniemu oskarżonemu, że w 1943 roku jako strażnik w nazistowskim obozie koncentracyjnym w Sobiborze prowadził tysiące Żydów do komór gazowych.
Według adwokata Demjaniuka, jego klient twierdzi, że nigdy nie był w obozie w Sobiborze. Oskarżony utrzymuje, że był żołnierzem Armii Czerwonej i dostał się do niewoli niemieckiej w 1942 roku.
Nie wyznaczono jeszcze daty procesu.
Demjaniuk został deportowany ze Stanów Zjednoczonych do Niemiec w maju. Jest ciężko chory. Według rodziny, cierpi m.in. raka, artretyzm i chorobę nerek.
Poprzedni proces Pochodzący z Ukrainy Demjaniuk miał oprócz Sobiboru służyć jako strażnik w obozach koncentracyjnych na Majdanku, w Treblince i Flossenbuergu. Dawni więźniowie twierdzą, że nazywano go "Iwanem Groźnym".
W 1952 roku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracował jako robotnik w fabryce samochodów.
Demjaniuka dwukrotnie pozbawiano obywatelstwa
USA. W 1986 roku został wydany Izraelowi w związku z oskarżeniem o udział w zagładzie Żydów. Został skazany na śmierć w procesie dotyczącym czynów, których miał się dopuścić w czasie, gdy był strażnikiem w obozie w Treblince. Jednak Sąd Najwyższy Izraela uchylił ten wyrok, uzasadniając, że nie ma wystarczających dowodów, iż oskarżony był osławionym "Iwanem Groźnym".
Demjaniuk wrócił po tym wyroku do Stanów Zjednoczonych. Jest bezpaństwowcem.