Fischer o TK: Chcą zasunąć tu narodowy rygiel

mar, PAP
09.07.2009 , aktualizacja: 09.07.2009 13:13
A A A Drukuj
Były szef niemieckiej dyplomacji Joschka Fischer ostro skrytykował Federalny Trybunał Konstytucyjny za wyrok w sprawie Traktatu Lizbońskiego, nakazujący wzmocnienie wpływu parlamentu na proces decyzyjny UE.
Joschka Fischer
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Joschka Fischer
"Karlsruhe nie pasuje cały obrany przez UE kierunek ku pogłębionej integracji; trybunał chciałby zasunąć tu teraz narodowy rygiel" - napisał Fischer w artykule opublikowanym w najnowszym wydaniu tygodnika "Die Zeit".

Jak dodał, "decyzja ta zapadła akurat w chwili, gdy nasi europejscy sąsiedzi, a także USA mają coraz silniejsze wrażenie, że Niemcy stopniowo odwracają się od Europy i troszczą przede wszystkim o siebie. Decyzja Federalnego Trybunału Konstytucyjnego potęguje to wrażenie".

"Karlsruhe strzela z konstytucyjnych armat do wyimaginowanych wróbli" - ocenia dalej Fischer. "Tak, Traktat Lizboński jest zgodny z konstytucją, uznał Drugi Senat (Trybunału), ale... - i wówczas na wielu stronach (orzeczenia) polemizuje się z widmem europejskiego 'kraju związkowego', które widać chyba tylko po północy w świętych salach trybunału" - ironizuje.

Zdaniem Fischera pod koniec lektury uzasadnienia wyroku trybunału można mieć wrażenie, że "jest się na posiedzeniu frakcji brytyjskich konserwatystów", znanych ze swego eurosceptycyzmu.

"Rzeczywistość to nie fikcje trybunału w Karlsruhe"

"Takie niedorzeczne, przesadne określenia były dotąd wyłącznym przywilejem eurosceptyków, do których przyłączył się nasz najwyższy niemiecki trybunał" - ocenił były szef MSZ w Berlinie. Zaznaczył, że ani we wcześniejszym traktacie konstytucyjnym UE ani w Traktacie Lizbońskim nie chodziło o stworzenie europejskiego państwa związkowego; oba traktaty oznaczały odwrót od klasycznej pozycji dotyczącej dążenia do europejskiego państwa związkowego - dodał Fischer.

Według niego "europejska rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana niż fikcje trybunału w Karlsruhe". "Jeżeli zaakceptuje się doświadczenie, że na zewnątrz Unia - jej kraje członkowskie i obywatele - jest silna i ma sukcesy we wszystkich tych obszarach, w których dysponuje zintegrowanymi instytucjami i wspólną polityką, zaś przeważnie słaba w dziedzinach, w których nie jest zintegrowana, wówczas wzmacnia się przekonanie, że Karlsruhe trzyma się fikcji, bo trybunałowi nie pasuje cała ta tendencja".

"Co stanie się pewnego dnia ze sprawą głosu UE w Radzie Bezpieczeństwa ONZ? Trybunał w Karlsruhe będzie musiał odpowiedzieć na to +nie+, jeśli bierze poważnie swoje najnowsze orzeczenie. Ale reszta świata kiedyś poinformuje Europejczyków, że wieki XIX i XX już się skończyły i w zreformowanej Radzie Bezpieczeństwa UE będzie dysponować jednym stałym miejscem, tak jak Rosja, USA, Chiny, Brazylie, Indie itd. A co ze wspólnym głosem UE w międzynarodowych instytucjach finansowych" - docieka Fischer.

Prognozuje on, że pomimo decyzji niemieckiego Trybunału UE będzie nadal integrować się jako związek państw. "To najważniejszy projekt dla Niemców i pozostałych Europejczyków" - dodaje były szef dyplomacji.

Podziel się