Do takiej formy protestu skłoniła pracowników "Dwójki" dramatyczna sytuacja ich stacji. Dziennikarze apelują do słuchaczy i osób, które decydują o losie publicznych mediów. Twierdzą, że często zapomina się o losie niszowych i ambitnych mediów publicznych. Zainteresowanie budzi jedynie los telewizji i toczące się wokół niej spory polityczne.
- O Polskim Radiu się nie mówi, bo to nie jest newsowe i atrakcyjne. trzeba było zrobić coś, żeby zaznaczyć, że my istniejemy - mówi Małgorzata Małaszko-Stasiewicz, Zastępca dyrektora Programu 2 Polskiego Radia.
"Lekceważeni i pomijani" - Dzisiejszy stan debaty o mediach publicznych odebrał nam nadzieję na rozwiązanie problemu w najbliższej przyszłości. Mamy wrażenie, że głos kultury jest w dyskusji lekceważony, a nasza działalność - pomijana i przemilczana - napisali dziennikarze w opublikowanym apelu.
Pracownicy rozgłośni przypominają, że "Dwójka" w całości utrzymuje się ze środków publicznych. Stacja nie emituje reklam, więc nie może liczyć na dodatkowe środki. Dlatego z anteny znikną niektóre audycje literackie i muzyczne. Zabraknie też transmisji z festiwali czy wielkich wydarzeń kulturalnych.
Nadadzą "Requiem dla Dwójki"? W środę "Dwójka" zamilknie na 24 godziny. Zamiast programu na antenie będzie można usłyszeć... śpiew ptaków, przerywany komunikatami o proteście. - Tylko zapewnienie środków odpowiadających zakresowi pełnionej przez nas misji kulturalnej i edukacyjnej uchroni nasz Program przed nadaniem w najbliższym czasie ostatniej audycji: Requiem dla Dwójki. Nie skazujmy
radia publicznego na milczenie! - to fragment apelu, jaki w środę będzie można usłyszeć na antenie stacji.
Pracownicy stacji proszą słuchaczy o solidarność z ich protestem. Jak według nich można pomóc "Dwójce"? - Można zapłacić abonament, lub skontaktować się ze swoim posłem - tłumaczą.