PRZEGLĄD PRASY. Z Pakistanu wróciła ekipa trzech prokuratorów prowadzących śledztwo w sprawie porwania i zabójstwa polskiego inżyniera Piotra Stańczaka - pisze "Dziennik". Śledczy wiedzą już, kto brał udział w porwaniu.
Fot. Czarek Sokolowski / AP
Najbliżsi polskiego inżyniera przy trumnie z jego zwłokami na Okęciu, 29 kwietnia
- To był potrzebny wyjazd. Wiemy przynajmniej o jednej osobie, która kierowała tym procederem - relacjonuje szef warszawskiego wydziału przestępczości zorganizowanej Robert Majewski.
Piotr Stańczak, pracownik Geofizyki Kraków, która od dziesięciu lat prowadzi działalność w Pakistanie, został uprowadzony 28 września ubiegłego roku ok. 200 km na południowy zachód od Islamabadu.
Porwał go oddział pakistańskich talibów dowodzonych przez Tarika Afridiego, watażkę z okolic miasteczka Darra Adam Chel sławnego z nielegalnych rusznikarni. Ukryli Stańczaka w dolinie Tirah, w okolicach przełęczy Chajberskiej, a pod koniec roku przewieźli go do Waziristanu Południowego. W zamian za życie Polaka terroryści żądali od pakistańskich władz m.in. uwolnienia swoich towarzyszy, 7 lutego zabili Polaka. Ciało inżyniera trafiło do kraju dopiero w kwietniu.