Jaruzelski: Nie mogłem wydawać rozkazu zestrzelenia samolotu

dżek, PAP
03.07.2009 , aktualizacja: 03.07.2009 18:33
A A A Drukuj
Fragment odnalezionej w IPN notatki Fot. IPN Fragment odnalezionej w IPN notatki
- Nie mogłem jako polski minister obrony wydawać jakiegokolwiek rozkazu lotnictwu ani przedstawicielom innego państwa, to wie i rozumie nawet zwykły żołnierz - mówi gen. Wojciech Jaruzelski. Wczoraj IPN poinformował, że znaleziono notatkę wskazującą, że rozkaz zestrzelenia polskiego samolotu nad Czechosłowacją w 1975 roku wydał właśnie on.
Kopia notatki odnalezionej w IPN
Fot. IPN
Kopia notatki odnalezionej w IPN
Gen. Wojciech Jaruzelski
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Gen. Wojciech Jaruzelski
Jaruzelski dodał, że nie miał możliwości dotarcia do notatki sierżanta dyżurnego z wojewódzkiej komendy milicji we Wrocławiu. Zaznaczył, że "niezależnie od tego, ubolewa, że zginął człowiek". Przypomniał, że "to był czas antagonistycznego podziału Europy i świata z różnymi tego konsekwencjami".

Robi się sensację z historii

- Dziś po 35 latach nadawany jest temu sensacyjny wymiar - powiedział. Zaznaczył, że "liczy, że prokuratura przeprowadzi stosowne śledztwo". Przypomniał też, że o przyśpieszenie tego śledztwa apelował w liście do Polskiej Agencji Prasowej z 16 kwietnia 2009 roku.

Wczoraj IPN poinformował, że znaleziono dokument, potwierdzający, że decyzję zestrzelenia polskiego samolotu w 1975 roku nad Czechosłowacją wydał ówczesny szef MON gen. Wojciech Jaruzelski. Czytaj więcej tutaj>>

Notatka wiarygodna w "dużym stopniu"

P.o. dyrektor Biura Edukacji Publicznej Łukasz Kamiński powiedział, że "jest to notatka służbowa oficera SB z Wrocławia, znaleziona w IPN we Wrocławiu". Przypomniał, że dotychczas IPN dysponował ustnym zeznaniem pilota myśliwca, który zestrzelił ten samolot.

Przeczytaj cała notatkę

W jego ocenie "stopień wiarygodności tej notatki jest duży". Zdaniem Kamińskiego, "nie ma podstaw, by podważać tę notatkę i zawarte w niej informacje".

Generał nie pamięta

W wydanym w kwietniu oświadczeniu gen. Jaruzelski napisał, że nie pamięta sprawy zestrzelenia polskiego samolotu nad Czechosłowację. Zaznaczył wówczas, że "ani pilot nie był osobą wojskową, ani samolot AN-2 nie należał do lotnictwa sił zbrojnych", podkreślając że "zależy mu na pilnym wyjaśnieniu sprawy".

W lutym 2008 r. PAP opisała śledztwo pionu śledczego IPN w Warszawie w sprawie zestrzelenia w 1975 r. nad Czechosłowacją polskiego samolotu, którym pilot chciał uciec na Zachód.

Do zestrzelenia doszło 16 lipca 1975 roku, na terytorium Czechosłowacji, tuż przy granicy z Austrią. Polski cywilny dwupłatowiec An-2, prowadzony przez pilota Dionizego Bielańskiego, który wyleciał z Opola, na terytorium Czechosłowacji śledziły dwa czechosłowackie migi-21 i dwa poddźwiękowe samoloty L-29. Nad gminą Kuty na czesko-słowackim pograniczu niedaleko granicy z Austrią, pilot Vlastimil Navratil otrzymał rozkaz otwarcia ognia. Polski samolot spadł, jego pilot zginął.

W roku 1975 ówczesne władze Czechosłowacji i Polski starały się wyciszyć sprawę zestrzelenia samolotu An-2 i śmierci Bielańskiego, nazywając to awarią.

IPN śledztwo w tej sprawie wszczął w lutym 2008 roku.

Najpopularniejsze na Deser.pl - Szklany balkon na 103. piętrze. Odważyłbyś się?

Podziel się