IPN będzie interweniował ws. wypowiedzi szefa SBU. MSZ już to zrobiło

tan
03.07.2009 , aktualizacja: 03.07.2009 15:26
A A A Drukuj
Instytut Pamięci Narodowej będzie interweniował ws. wypowiedzi szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Walentina Naliwajczenki, który zrównał polską policję z Gestapo i NKWD, oskarżając je o mordowanie narodu ukraińskiego. - Będę o tym rozmawiał osobiście z panem Naliwajczenką - powiedział RMF FM prezes IPN. O godzinie 15 MSZ wydało w tej sprawie komunikat.
Janusz Kurtyka
Fot. Jarosław Kubalski / AG
Janusz Kurtyka
Walentin Naliwajczenko, szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy
Fot. sbu.gov.ua
Walentin Naliwajczenko, szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy
W rozmowie z RMF FM Kurtyka powiedział, że nie będzie podejmował jednak interwencji politycznej, a... prywatną. - Ze strony Instytutu Pamięci Narodowej będzie sugestia czy prośba do naszych partnerów, aby jednak pamiętali o tym, że to były zupełnie różne rzeczywistości - powiedział.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że IPN, jak i MSZ (którego komunikat poniżej) mają na względzie fakt, że na Ukrainie zbliżają się wybory i wypowiedź ta mogła być polityczną zagrywką dla nacjonalistycznych wyborców. Mimo tego RMF FM usłyszało od prezesa Kurtyki, że wypowiedź Naliwajczenki "jest w najwyższym stopniu bulwersująca".

Otwierając muzeum ofiar totalitaryzmów we Lwowie, w dawnym polskim, a później sowieckim, więzieniu, szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy mówił:

"Na ukraińskiej ziemi władze zmieniały się jedna za drugą. Miały jeden wspólny cel: zniszczyć wszystko, co ukraińskie, rozbić jedność naszego narodu. Nieważne, czy do więzienia na ulicy Łąckiego kierowała polska policja, niemieckie Gestapo czy radzieckie NKWD. Ich głównymi więźniami byli bojownicy o niepodległość, członkowie ruchu wyzwoleńczego. Więzienie na Łąckiego było nie tylko więzieniem, ale katownią, gdzie dochodziło do zbrodni przeciwko ludzkości".

Więzienie nazywane "na Łąckiego" (od dawnego adresu) dziś mieści się na ulicy Stepana Bandery. Większość katowanych i mordowanych w murach tej placówki stanowili Polacy, wymordowani podczas i tuż po wojnie przez NKWD.

MSZ: To nie do przyjęcia

Nie do zaakceptowania jest dla nas stawianie na jednej płaszczyźnie działalności polskiej przedwojennej policji z ludobójczymi praktykami aparatu przemocy nazistowskich Niemiec i stalinowskiego ZSRR - głosi komunikat polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. - Nie znamy faktów historycznych, które zezwalałyby na zrównanie działań polskiej służby więziennej z hołodomorem na sowieckiej Ukrainie, czy też masowymi egzekucjami dokonanymi w czasach hitlerowskiej okupacji, w Babim Jarze, Lwowie i innych miejscach. Jeśli szefowi SBU Panu Valentinowi Naliwojczenkowi takie fakty są znane, to mamy nadzieję, że podzieli się nimi z polskim IPN w ramach skądinąd dobrze układającej się współpracy.

Podziel się