Przewodniczący sejmowej komisji ds. nacisków poinformował na antenie Radia Zet, że konfrontacja prokuratora Engelkinga z Jerzym Kaczmarkiem odbędzie się "w ciągu dwóch do trzech tygodni" i przeprosił za to, że nie udało się jej zorganizować wczoraj.
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Janusz Kaczmarek i Jerzy Engelking przed komisją śledczą
Według zapewnień przewodniczącego Sebastiana Karpiniuka konfrontacja mogła się odbyć wczoraj, gdyż podpisy świadków pod protokołami nie są konieczne. Mimo to zdecydował się wymóc na świadkach, aby podpisy złożyli: "nakazałem panu Engelkingowi, żeby przyszedł podpisać protokół". - Zakończyło się bawienie w kotka i myszkę - zapewnił w Radio Zet przewodniczący komisji ds. nacisków na służby specjalne.
- Nie muszę się wstydzić za prowadzenie komisji, ale są problemy z procedurą - zaznaczył Karpiniuk.
"Tęsknię za Kurskim, bo Wróbel jest jak pociąg pancerny"
- Wróbel to rozpędzony pociąg pancerny. To moja subiektywna ocena, ale wiele osób przyznało mi rację. Publicznie stwierdzam, że bardziej pasował mi poziom debaty Jacka Kurskiego w komisji i przyznaję, że tęsknię za Jackiem Kurskim - wyznał przewodniczący, mówiąc o koleżance z komisji Marzenie Wróbel z Prawa i Sprawiedliwości.
Wczoraj miało w Sejmie dojść do konfrontacji b. ministra SWiA Jerzego Kaczmarka z b. zastępcą prokuratora generalnego Jerzym Engelkingiem. Po - tradycyjnej, jeśli chodzi o posiedzenia tej komisji - awanturze, posłowie zdecydowali się nie przeprowadzać konfrontacji.