Kontrolerzy NIKu sprawdzili stan dróg i sposób prowadzenia prac naprawczych w dużych miastach w Polsce. Okazało się, że spośród dróg zarządzanych przez ZDM-y naprawy wymaga prawie połowa ulic w Łodzi i Wrocławiu, ponad połowa w Gdańsku i Krajowie, a Warszawie ponad 70 procent nadaje się do remontu.
Prezes NIK-u Jacek Jezierski podkreślił, że dodatkowym problemem są absurdy, do których dochodzi podczas napraw. Zdarza się, że prace drogowe nie są koordynowane z energetycznymi oraz sieci wodociągowych i kanalizacyjnych. W rezultacie praca wykonana przez drogowców jest wkrótce niweczona na przykład przez ekipy naprawiające sieć wodociągową.
Spośród wielu możliwych sposobów koordynacji prac NIK proponuje powołanie stałych zespołów osób odpowiedzialnych za remonty. Kontrole wykazały też, że ponad połowa spośród sprawdzonych zarządców łamała prawo, nie przeprowadzając okresowych kontroli stanu dróg.
A GDKiA się chwali i radzi - My na naszych drogach stosujemy System Oceny Stanu Nawierzchni. Sprzęt laboratoryjny bada stan całej sieci dróg. SOSN ocenia, które odcinki mają stan zły, wystarczający, dobry - mówił pytany o rady dla zarządów dróg miejskich rzecznik GDKiA Andrzej Maciejewski.
Jak pochwalił się na antenie Radia
TOK FM rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ponad 50-proc. dróg, za które odpowiada urząd oceniono jest jako dobre.
Zobacz: dziur nie łatają, bo jest za dużo aut