Śledczy ustalili na podstawie badania wyłowionych z oceanu szczątków Airbusa, że "samolot uderzył w powierzchnię wody dziobem. Co za tym idzie wszystko uległo odwróceniu od siły uderzenia, wszystko z dołu poleciało na górę samolotu" - powiedział Bouillard na konferencji prasowej, co przytacza francuski "Le Figaro".
228 osób, które znajdowały się na pokładzie maszyny, "nie miało czasu na przygotowanie się" na uderzenie - cytuje szefa biura
telewizja France24. Dalej jednak nie wiadomo co właściwie było przyczyną najtragiczniejszej katastrofy w 75-letniej historii Air France.
Bouillard poinformował jeszcze, że elektronika samolotu w momencie wypadku zawodziła i jest niemożliwe, aby leciał on na autopilocie.
Czarnych skrzynek poszukają do 10 lipca Śledczy poinformowali też, że poszukiwania czarnych skrzynek, które prawdopodobnie przestały już wysyłać sygnały z powodu wyczerpania baterii, potrwają jeszcze 10 dni..
Lot 447 spadł podczas sztormu w trakcie lotu z Rio de Janeiro w Brazylii do Paryża we Francji.
27 czerwca Brazylijczycy odwołali swoje samoloty i okręty i przerwali poszukiwania ciał pasażerów i załogi. Wyłowiono łącznie 51 ciał z grupy 228 osób, które były na pokładzie maszyny.
- Marynarze z brazylijskiej i francuskiej marynarek wojennych wyłowili też ponad 600 części samolotu, oraz bagaże pasażerów - podsumował na konferencji prasowej szef biura badania katastrof lotniczych Alain Bouillard.
Technika pracuje pod wodą Wrak prawdopodobnie znajduje się na głębokości 4,500 metrów pod wodą, pośród podmorskich gór. Na miejscu znajduje się między innymi francuski atomowy okręt podwodny, oraz dwa batyskafy używane do badań na dużych głębokościach. Także amerykańska marynarka wojenna pomaga w staraniach: na miejscu poszukiwań pracują dwa niezwykle nowoczesne urządzenia nasłuchowe Pentagonu, które są wykorzystywane do poszukiwań podwodnych.
Firma, która produkuje te holowane wykrywacze sygnałów zapewnia, że jak do tej pory ma bilans 100% skuteczności w poszukiwaniach podwodnych.