Mieszkaniec gminy Ostrówek wyjechał wczoraj rano do pracy. W drodze stwierdził, że weźmie sobie wolne, wysiadł z autobusu i przez las wracał do domu. Zgubił się jednak i przez kilka godzin błądził nad brzegiem rzeki Wieprz. Chciał przeprawić się przez wodę, ale do niej wpadł. Choć miał przy sobie telefon komórkowy, zamiast wezwać policję, zadzwonił po pomoc do kolegów. Dwaj znajomi szukali go do zapadnięcia zmroku. Jeden o mało się nie utopił, pływając w Wieprzu w kilkudziesięciolitrowej beczce.
Pechowiec nie mógł wydostać się z rzeki, więc całą noc spędził w wodzie. Dziś rano odnaleźli go policjanci. Chłopak nie bardzo potrafił wyjaśnić dlaczego nie wezwał funkcjonariuszy lub strażaków po pomoc. Mężczyzna w dobrym stanie został przewieziony do domu.