Raport MON o katastrofach. Klich: Mamy do czynienia z nonszalancją

ga PAP, IAR
01.07.2009 , aktualizacja: 01.07.2009 16:19
A A A Drukuj
Katastrofa samolotu Marynarki Wojennej Bryza An-28 wydarzyła się 31 marca na lotnisku w Gdyni-Babich Dołach, gdy piloci ćwiczyli awaryjne lądowanie na jednym silniku Fot. TVP Info Katastrofa samolotu Marynarki Wojennej Bryza An-28 wydarzyła się 31 marca na lotnisku w Gdyni-Babich Dołach, gdy piloci ćwiczyli awaryjne lądowanie na jednym silniku
Przyczyną katastrofy wojskowego śmigłowca Mi-24D w lutym były błędy dowódcy maszyny, który "świadomie naruszył warunki swego zadania" i m.in. leciał za nisko. Podobnie błąd ludzki doprowadził do wypadku samolotu Bryza na lotnisku wojskowym Gdynia - Babie Doły w którym zginęło czterech żołnierzy. - Mamy do czynienia z nonszalancją - komentował szef MON Bogdan Klich.
Wrak śmigłowca, który rozbił się w miejscowości Chorągiewka koło Torunia
Fot. Wojciech Kardas / AG
Wrak śmigłowca, który rozbił się w miejscowości Chorągiewka koło Torunia
Katastrofa wojskowego samolotu Bryza w Babich Dołach
Fot. Damian Kramski / AG
Katastrofa wojskowego samolotu Bryza w Babich Dołach
O przyczynach katastrof poinformowano podczas prezentacji w MON raportu nt. wypadków z tego roku, w których zginęło w sumie pięciu wojskowych. Raport datowany na 25 czerwca jest dostępny na stronie internetowej resortu. Szef MON Bogdan Klich zapewnił, że raport niczego nie ukrywa.

Konsekwencje

Bogdan Klich odwołał dowódcę rozbitego śmigłowca Mi-24D z pełnionej funkcji i przeniósł go do rezerwy kadrowej ministerstwa. Polecił też szefowi Sztabu Generalnego WP wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec wszystkich, którzy mogli mieć "pośredni wpływ" na obie katastrofy wojskowych maszyn z tego roku. W Sztabie działają już dwie komisje w sprawie obu katastrof. Efektem ich prac będzie m.in. "wskazanie osób odpowiedzialnych".

Pięciu lotników nie żyje

Do katastrofy śmigłowca Mi-24D z 49. Pułku Śmigłowców Bojowych z Pruszcza Gdańskiego doszło 27 lutego na poligonie pod Toruniem podczas szkolenia do misji w Afganistanie. Zginął drugi pilot, por. Robert Wagner. Pierwszy pilot i technik pokładowy zostali ranni.

Katastrofa samolotu Marynarki Wojennej Bryza An-28 wydarzyła się 31 marca na lotnisku w Gdyni-Babich Dołach, gdy piloci ćwiczyli awaryjne lądowanie na jednym silniku. Zginęli wówczas: kmdr por. Roman Berski, kmdr ppor. Marek Sztabiński, kpt. Przemysław Dudzik oraz st. chorąży sztabowy Ireneusz Rajewski.

Pułkownik Zbigniew Drozdowski z Komisji poinformował, że w przypadku śmigłowca bezpośrednią przyczyną katastrofy było nieprawidłowe rozłożenie uwagi przez jego dowódcę podczas poszukiwania celu naziemnego i ostatecznie gwałtowne zniżenie lotu maszyny.

Dodał, że również w przypadku samolotu Bryza zawiodła załoga, która podczas szkoleniowego podchodzenia do lądowania z jednym silnikiem, zbyt mocno otworzyła klapy samolotu.

Klich: Mamy do czynienia z nonszalancją

- Mamy do czynienia z nonszalancją, ale też pewną rutyną, która bardzo źle kończy się w powietrzu - powiedział Bogdan Klich po prezentacji raportu MON nt. obu katastrof. Podkreślił, że o winie rozstrzygnie ostatecznie prokuratura i sąd. Dodał, że przy sprawie "Bryzy" komisja badania wypadków dostrzegła "nieprawidłowości w szkoleniu"

Podziel się