Specjalny raport Gazeta.pl o śmierci Michaela Jacksona Serwis tmz.com otrzymał informacje, iż w domu Michaela Jacksona po jego śmierci zostały odnalezione bardzo niebezpieczne leki używane do chirurgicznych znieczuleń.
Środek na znieczulenie W rezydencji zmarłego króla popu odnaleziono lek o nazwie Propofol. Jest używany w szpitalach przed operacjami do znieczulania pacjentów. Jest bardzo silny, używają go tylko placówki medyczne. Serwis sugeruje, że tego leku nie przepisuje się do użytku osób prywatnych, ponieważ jego niewłaściwe użycie może mieć fatalne skutki dla organizmu. To lek o silnym działaniu uspokajającym, uśmierza ból. Może nawet zatrzymać akcję serca.
Wcześniej informowano, że w domu Jacksona odnaleziono Lidocainę, inny środek przeciwbólowy, który miał się znajdować niedaleko ciała artysty w chwili, gdy go znaleziono.
Piosenkarz błagał o leki Cherilyn Lee, jedna z pielęgniarek, które zajmowały się Jacksonem w ostatnim czasie przyznała, że artysta wielokrotnie błagał ją o Diprivan- inny silny lek zwalczający ból.
Cztery dni przed śmiercią ludzie Jacksona dzwonili do niej i prosili o dawkę leku, która uśmierzy ból i pozwoli artyście zasnąć. - Michael musi się z Tobą zobaczyć natychmiast - mówili jego współpracownicy. Pielęgniarka mówi, że w tle słyszała głos piosenkarza - Jedna połowa mojego ciała jest bardzo gorąca, a druga zimna, bardzo zimna - miał mówić artysta.
Pielęgniarka mówi, że Jackson używał narkotyków dla przyjemności - On rozpaczliwie szukał sposobu, żeby choć trochę odpocząć od bólu - mówi.
Jackson przygotowywał się do wielkiego comebacku - lekarze pilnie pracowali, żeby wycieńczonego artystę postawić na nogi.
Zmarł w czwartek, na razie nie wiadomo, jakie były okoliczności jego śmierci.