Kto zapłaci za utylizację odpadów znalezionych na budowie Baltic Areny?

Łukasz Konarski as Radio TOK FM
30.06.2009 , aktualizacja: 30.06.2009 13:39
A A A Drukuj
W grę wchodzi przynajmniej 5 mln zł. Dlatego nie dziwi spór między spółką budującą gdański stadion i firmą, która wykonuje prace ziemne na terenie budowy. Emocji nie ostudziła nawet powtórna ekspertyza epidemiologiczna, która wykazała że bakterie obecne w kłopotliwym znalezisku nie są groźne dla ludzi.
Projekt stadionu Baltic Arena w Gdańsku
Fot. Renata Dabrowska / AG
Projekt stadionu Baltic Arena w Gdańsku
Na terenie Baltic Areny na początku maja znaleziono mogilnik z odpadami zwierzęcymi, pozostałość po starej garbarni skór. Badania wykazały obecność niebezpiecznych bakterii ropy błękitnej. Lepiej wypadło powtórne badanie. - Wyniki wskazują na obecność różnych bakterii, ale w naszej opinii nie stanowią one zagrożenia epidemiologicznego - uspokaja w rozmowie z reporterem Radia TOK mikrobiolog Marek Bronk, który badał próbki. Ale jak dodaje przy wyciąganiu odpadów trzeba zachować ostrożność. Dlatego pracujący tam robotnicy będą ubrani w specjalne kombinezony.

Informacje o tym, że bakterie nie stanowią zagrożenia epidemiologicznego nie wpłynęła na spór dotyczący tego, kto ma zapłacić za utylizację odpadów. - Nie uwzględniamy roszczeń firmy Wakoz o dodatkową zapłatę. Uważamy, że likwidacja odpadów niebezpiecznych mieści się w zakresie naszej umowy z firmą - mówi Ryszard Trykosko, prezes spółki budującej stadion.

Argumenty nie trafiają do przedstawicieli spółki, która na terenie budowy Baltic Areny prowadzi prace ziemne. - Spotkamy się w sądzie i sąd rozstrzygnie kto ma rację - zapowiedział Andrzej Mastalerz z firmy Wakoz.

Podziel się