- Dziury, dziury i jeszcze raz dziury - tak o ulicy Nadrzecznej w Lublinie mówi jeden z kierowców. Reporter Radia TOK FM zatrzymał pana Wojtka gdy jechał... lewą strona jezdni. Dlaczego? Prawy pas do jazdy się już nie nadaje. Ale jak dodają kierowcy lewy właściwie też. Trochę lepiej jest na poboczu. Ale tylko kiedy nie pada. Po deszczu błoto skutecznie uniemożliwia chodzenie poboczem.
Mieszkańcy narzekają, że sytuację pogarszają ciężarówki, które mimo zakazu rozjeżdżają ul. Nadrzeczną.
Ciężkie samochody niszczą - i tak już zniszczona - drogę, bo nieopodal miasto remontuje inna ulicę. Ale nikt do jeżdżących ciężarówek nie chce się przyznać. - Nasze ciężkie samochody nie mają prawa i nie mają po co tam jeździć - usłyszał reporter Radia TOK FM. Na takie tłumaczenie mieszkańcy odpowiadają uśmiechem. - Zatrzymałam samochód i zapytałam kierowcę dlaczego tu jeździ. Odpowiedział, że wyrzuciliby go z pracy gdybym nie jechał - relacjonuje jedna z mieszkanek ul. Nadrzecznej. Dodaje, że kiedy interweniowała w urzędzie usłyszała " wyście się przyzwyczaili do sielanki na Nadrzecznej".
Zaraz wypadnę przez okno
Najgorszą ulica we Wrocławiu jest, według instruktora nauki jazdy Kamila Rosiaka, Gajowicka. Podczas wspólnej jazdy próbował pomóc reporterce Radia TOK FM bezpiecznie pokonać dziurawą jak szwajcarski ser drogę. - Niech pani jedzie przy osi. Dlaczego? Tutaj jest kostka i dziury są, a przy osi jeszcze nie ma, bo mało kto tak jeździ i mniej tam dziur. Teraz proszę uważać będzie taka skarpa. Widzi pani co się stało, całe zawieszenie podskoczyło, a jechaliśmy 20 km/h - komentuje emocjonującą jazdę instruktor. Przejażdżkę ul. Gajowicką podsumowuje krótko "katastrofa".
To nie jest droga, to makabra
Dziury, koleiny, wypadki - to ocena trasy łączącej Świętochłowice i Bytom. Ulica Łagiewnicka dostarcza zmartwień nie tylko kierowcom. Kłopoty mają też motorniczy miejskich tramwajów. - Jeździmy 5 km/h, żeby z torów nie wypaść - mówi jeden z nich reporterce Radia TOK FM.
Mieszkańcy wyliczają tragiczne wypadki do których doszło na drodze. - Sąsiadka miała bardzo poważny wypadek, tu na tym przejściu dla pieszych. 30 m za skrzyżowaniem upadła. Tu niedawno kobieta zmarła - mieszkańcy wyliczają tragiczne wypadki do których doszło na drodze. Nie kryją, że w poprawę sytuacji nie wierzą. - Za mojego życia już nic się nie zmieni - mówi jedna z kobiet.
Wszyscy narzekający powinni się cieszyć, bo na łagiewnickiej trwa remont. Ale optymizm studzi przedstawiciel wykonawcy. - Niestety nasz zakres obejmuje niewielką część - około 400 m pojedynczej jezdni - mówi.
Dziura taka, że koło można zostawić
Najlepszych informacji o najbardziej dziurawych drogach dostarczają ci, którzy miasta znają najlepiej. - Wiele ulic w centrum wymaga naprawy - choćby Długa - mówi jeden z krakowskich taksówkarzy. Jego koledzy do listy najbardziej dziurawych dorzucają ulice Portową, Płk Dąbka, Lipową i Stoczniowców.
Pan Andrzej z Łodzi wskazał ul. Łagiewnicką. - Między torami tramwajowymi dziura miała przynajmniej 30 cm i jeszcze stalowe druty z niej wystawały. Kierowcy rajdowi byliby zadowoleni - relacjonuje w rozmowie z reporterką Radia TOK FM.
W Poznaniu taksówkarze i "zwykli" kierowcy do najgorszych ulic zaliczają: 23 Lutego, Dąbrowskiego i Małeckiego.
Mieszkańcy Gdyni lubią narzekać na łączącą centrum z Obwodnicą Trójmiasta ulicę Chwarznieńską, która rozjeżdżają ciężarówki pędzące w stronę autostrady A1.
W Warszawie szczególnie dużo narzekają mieszkańcy nowych osiedli. Bardzo często zdarza się, że choć mieszkania dawno sprzedano nikt nie pomyślał o porządnej drodze. Tak jest przy ul. Bukowińskiej na Mokotowie. Mieszkańcy mówią, że najlepiej nie ruszać się z domu, albo kupić samochód terenowy. - Jak było sucho to przejechałem, ale raz po deszczu samochód mi zawisł. Wyciągnął mnie jakiś pan jeepem - wspomina jeden z mieszkańców w rozmowie z reporterką Radia TOK FM.