Jacek Kurski ubolewa, ale nie przeprasza

Łukasz Konarski, TOK FM
29.06.2009 , aktualizacja: 29.06.2009 14:29
A A A Drukuj
Dziesięciu sopockich radnych pozwało europosła Jacka Kurskiego za publiczne stwierdzenie, że "są prywatnym folwarkiem ludzi całkowicie uzależnionych od Jacka Karnowskiego". Zamiast rozprawy doszło do ugody.
Jacek Kurski w sądzie
Fot. Łukasz Konarski / TOK FM
Jacek Kurski w sądzie
Jacek Kurski w sądzie negocjuje z radnymi
Fot. Łukasz Konarski / TOK FM
Jacek Kurski w sądzie negocjuje z radnymi
ZOBACZ TAKŻE
Negocjacje trwały kilkanaście minut. - Jestem bardzo ustępliwy i łagodny - mówił przed salą sądową Kurski. Gdy ugodę już zawarto, europoseł przed sądem i dziennikarzami przyznał: - Chciałbym wyrazić głębokie ubolewanie, jeśli ktokolwiek poczuł się dotknięty moją wypowiedzą. Nie było moją intencją obrażenie kogokolwiek z Państwa.

Jaka jest różnica między ubolewam a przeproszeniem? - Słowo "przepraszam" oznacza porażkę i zwycięstwo jednej ze stron, a słowo "ubolewam" - remis i ugodę - dodał po wyjściu z sali Kurski.

Ale radni z Sopotu są zadowoleni. - W układzie języka pana Jacka Kurskiego "ubolewam" to więcej niż przeproszenie - mówi radny Leszek Orski.

To jednak pyrrusowe zwycięstwo: za usłyszenie słów "ubolewam" radni zapłacą 3,1 tys. złotych kosztów sądowych.

Najpopularniejsze na Deser.pl: Robotnik z fabryki został multimilionerem! Wygrał na loterii

Podziel się