Dwunastoletni Prince Michael, jedenastoletnia Paris i siedmioletni Prince Michael II są głównymi spadkobiercami liczonej w miliardach dolarów fortuny ojca, w tym - oprócz pieniędzy - bajkowego rancza i praw autorskich. Dzieci przebywają obecnie pod opieką dziadków w willi Encino w Kalifornii, strzeżone przed mediami. Mają się dobrze, bawią się z kuzynami - mówi ich dziadek, Joe.
Wniosek do sądu o przyznanie prawnej opieki nad nimi zapowiadają już prawnicy Katherine Jackson, matki zmarłego gwiazdora. - Chce być ich opiekunką, bardzo je kocha - powiedział w CNN Londell McMillan, prawnik rodziny Jacksonów.
Prawnik: Rowe ma przewagę Po nagłej śmierci gwiazdora odezwała się też jego b. żona i matka dwójki starszych dzieci - Debbie Rowe. Jak mówi, dowiedziała się już, że ma bardzo duże szanse na otrzymanie praw do opieki nad całą trójką. Potwierdza to specjalista od prawa rodzinnego Fred Silberberg: - Jest biologiczną matką, a w Kalifornii to przeważa nad całą resztą.
Nawet jeśli tak, sąd będzie miał ciężki orzech do zgryzienia. Rowe zrzekła się praw do córki i syna w zamian za jednorazową sumę dwóch milionów dolarów i coroczną wpłatę 250 tysięcy. Nie jest matką trzeciego dziecka - siedmiolatka urodziła matka zastępcza, której tożsamość jest nieznana.
Adwokat Jacksonów: Nie poddamy się bez walki Prawnik Jacksonów zapowiada, że jeśli Rowe rzeczywiście chce starać się o opiekę nad dziećmi, będzie musiała o nią walczyć.
- Pani Jackson troskliwie zajmuje się wnukami. Są otoczone miłością, to bardzo dobra babcia. Nie mogę wyobrazić sobie lepszego otoczenia dla dzieci niż ich babcia i reszta rodziny - mówi McMillan.