Internetowy serwis Tmz.com podał, że Jackson dostał wczoraj zastrzyk z Demerolu, syntetycznego narkotyku podobnego w działaniu do morfiny. - Niewykluczone, że substancji uśmierzającej ból było za dużo - czytamy.
Policja z Los Angeles, która wszczęła śledztwo po śmierci Jacksona chce przesłuchać prywatnego lekarza gwiazdy. Medyk zarządzał m.in. podawanymi artyście zastrzykami. Niestety do tej pory nie udało im się z nim skontaktować.
Sprzed domu Jacksona w Los Angeles
policja zabrała
samochód lekarza. Śledczy sprawdzą, czy w środku nie ma "niedozwolonych substancji, które mogły przyczynić się do jego śmierci". Prowadzący śledztwo podkreślają, że na razie nie ma mowy o postawieniu kryminalnych zarzutów lekarzowi gwiazdy.
Brian Oxman były adwokat i przyjaciel rodziny mówił, że był zaniepokojony stosowaniem przez Michaela Jacksona środków przeciwbólowych i ostrzegał piosenkarza przed niebezpieczeństwem ich nadużywania.
Oxman dodał, że Jackson miał w swojej dyspozycji receptę na leki na
wypadek, gdy dokuczał mu ból pleców. Gwiazdor podczas jednej z prób przed zaplanowanymi na lipiec koncertami w Wielkiej Brytanii miał spaść ze sceny, załamać nogę i naruszyć kręgosłup.