Przyjaciel Jacksona: Stres mógł doprowadzić do jego śmierci

tm, mar, AFP
26.06.2009 , aktualizacja: 26.06.2009 12:56
A A A Drukuj
Stres przed zbliżająca się serią koncertów mógł przyczynić się do śmierci Michaela Jacksona - uważa przyjaciel gwiazdora i lekarz Uri Geller. Za kolei Brian Oxman, rzecznik Jacksona twierdzi, że wielokrotnie ostrzegał rodzinę przed jego kłopotami zdrowotnymi. Król popu miał m. in. nadużywać leków.
Michael Jackson występował w zespole Jackson 5
Fot. HO Reuters
Michael Jackson występował w zespole Jackson 5
Michael Jackson, 1984 r.
Fot. AP
Michael Jackson, 1984 r.
Berlinie. Był po tym oskarżany o narażenie dziecka na niebezpieczeństwo
Fot. AP
Berlinie. Był po tym oskarżany o narażenie dziecka na niebezpieczeństwo
Michael Jackson w 2007 r. podczas rozdania nagród RainbowPUSH Coalition Los Angeles
Fot. Danny Moloshok AP
Michael Jackson w 2007 r. podczas rozdania nagród RainbowPUSH Coalition Los Angeles
GALERIA ZDJĘĆ

Michael Jackson nie żyje. Forum: Wasze reakcje | Raport specjalny: najnowsze informacje | Daily Motion: teledyski | Twitter: wpisy fanów | Galeria: zdjęcia Michaela Jacksona | Infomuzyka: reakcje świata muzyki



- Chciał pokazać całemu światu, że jest numerem jeden - uważa przyjaciel Jacksona Uri Geller. Jego zdaniem, "całkowicie nierealna", planowana na lipiec trasa koncertowa Jacksona był próbą udowodnienia "samemu sobie", że jest się gwiazdą.

- Chciał pokazać, że wciąż jest Michaelem Jacksonem, że nadal może zrobić "Thriller" - tłumaczy.

Dla Marka Niedźwieckiego Jackson był zawsze i pozostanie niekwestionowanym królem popkultury.



Geller ocenia trasę jako "przerażający pomysł". Rzeczywiście, ilość planowanych koncertów była zupełnie oszałamiająca. Przygotowywano co najmniej 200 występów nie młodego już artysty! Od miesięcy nie cichły spekulacje dotyczące tego, czy piosenkarz w ogóle podoła takiej ilości występów.

- To oczekiwanie, stres i lęk przed tym co ma nastąpić w Londynie (tam miała rozpocząć się trasa - dop. red) było ogromne... Myślę, że to musiało zatrzymać jego serce - stwierdził Geller.

Rzecznik: Wszystko przez leki

- Michael zawsze był w dobrej kondycji fizycznej. Jedyną rzeczą, która zawsze mnie martwiła, była dyskusja o tym, że Michael umrze - mówił w wywiadzie dla CNN Oxman po tym, jak przybył do Centrum Medycznego UCLA w Los Angeles.

- Mogę tylko powiedzieć, że ta sytuacja nie jest całkiem nieoczekiwana - dodał. - Wszystko przez leki, które Michael... Rodzina przez wszystkie ostatnie miesiące, całymi miesiącami wspierała gwiazdora - mówił roztrzęsiony rzecznik.

Wspomniał walkę, jaką prowadził 50-letni król popu na próbach przygotowujących go do najnowszej trasy koncertowej. - Michael starał się jak mógł, żeby w jak najlepszej formie pojawiać się na próbach - tłumaczył. - Przeszkadzały mu leki, ciągłe operacje wynikające ze złego stanu zdrowia - dodał.

Oxman nie wie, jakie leki przepisywano muzykowi. Jednak, jego zdaniem, ich dawki były "bardzo poważne". - Z raportów, które otrzymywała rodzina wynikało to jednoznacznie - tłumaczy. - To było coś, czego się bałem, przed czym ostrzegałem. Nie znam jednak przyczyny śmierci - dodaje.

Michael Jackson zmarł o 23.26 w Los Angeles, po ponad godzinnej akcji reanimacyjnej.

Michael Jackson nie żyje. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: Kliknij, by obejrzeć galerię

Podziel się