Wstrząsający raport o edukacji seksualnej: Antykoncepcja to dzieło Szatana

Lekcja przedmiotu przystosowanie do życia w rodzinie

Lekcja przedmiotu przystosowanie do życia w rodzinie (Fot.Tomasz Wiech / AG)

Nachalna propaganda ideologiczna, przesądy i stereotypy, niekompetentne osoby prowadzące zajęcia - taki obraz wyłania się z raportu na temat poziomu edukacji seksualnej w polskich szkołach. Autorami publikacji jest Grupa Edukatorów Seksualnych "Ponton". Sporządzono go na podstawie listów wysłanych przez nastolatków
Impulsem do stworzenia takiego raportu był e-mail, jaki grupie "Ponton" przesłał siedemnastolatek z Podkarpacia. Podzielił się w nim przykrymi doświadczeniami ze swoich zajęć wychowania seksualnego w szkole. List zakończony był apelem: "Przykłady tu podane proszę przytaczać wszędzie i wszystkim, jeśli tylko to w czymś pomoże i zmieni polską rzeczywistość".

Jak wygląda edukacja seksualna w Polsce? Czytaj TUTAJ

Wolontariusze przez trzy miesiące zbierali od młodzieży informacje na temat tego, jakie były ich doświadczenia z edukacją seksualną w szkołach. - Pytaliśmy o to, czy mieli taki przedmiot jak wychowanie do życia w rodzinie, jeśli tak to: kto go prowadził? Czy przekazywano wiedzę neutralną światopoglądowo? Czy młodzież była zadowolona z prowadzonych lekcji? - czytamy w raporcie. Grupa zaprezentowała dziś raport w warszawskiej siedzibie Federacji na rzecz Kobiet i planowania Rodziny.

Straszą i obrzydzają

Z odpowiedzi, jakie nadeszły na apel wyłania się przerażający obraz. Z 637 maili, jakie nadeszły na adres grupy tylko 376 osób zadeklarowało, że w trakcie swojej edukacji w szkole miały zajęcia z edukacji seksualnej. Młodzież, opisując swoje doświadczenia najczęściej zwracała uwagę na to, że osoby, które prowadzą zajęcia są niekompetentne i przekazują swoje poglądy zamiast obiektywnej, neutralnej światopoglądowo wiedzy. Nauczyciele wstydzą się tematu poruszanego na lekcji. W niektórych przypadkach przez gardło nie chce im przejść słowo "seks". Za to antykoncepcję nazywają "dziełem Szatana"

Zamiast edukować straszą i obrzydzają uczniom współżycie. Zdarza się, że zajęcia prowadzą księża, katecheci, lub...nauczyciele muzyki lub informatyki. Osoby te często prezentują fanatycznie religijny stosunek do ludzkiej seksualności czy antykoncepcji.

"Jeśli seks to tylko do prokreacji..."

Najbardziej przerażają jednak treści, jakie nauczyciele przekazują uczniom w trakcie zajęć. Cytaty z e-maili mogą zjeżyć włos na głowie. Oto kilka przykładów poglądów na temat antykoncepcji:

- "Wychowanie do życia w rodzinie mieliśmy z 60 letnią panią pedagog, która nam tylko na jednej lekcji wprowadziła temat seksu i opowiadała o jakiś niestworzonych rzeczach np. że jedną z metod antykoncepcji jest położenie się przez dziewczynę w wodzie z octem, która wypłucze i zabije plemniki! "

- "W liceum Pani, która przyszła nie wiadomo skąd, opowiadała o kalendarzyku i o tym, że prezerwatywy nie są skuteczną metodą, bo kondom może tak uciskać na podstawę penisa, że spowoduje to odcięcie dopływu krwi , a to może doprowadzić do trwałej impotencji"

- "W gimnazjum za uświadamianie wzięła się nasza nawiedzona katechetka. To był naprawdę koszmar! Według niej każdy seks powinien prowadzić do prokreacji, a żona powinna oddawać się swojemu mężowi w ciszy i z pokorą, a każda kobieta, która z seksu czerpie przyjemność będzie się smażyć w piekle . Mężczyzna ma swoje potrzeby i jeśli żona mu odmawia, nie ma co się dziwić, że ją zdradza, twierdziła też, że dziewczyna, która straciła dziewictwo przed ślubem jest jak nadgryzione jabłko, którego nikt nie będzie chciał."

A jak Ty wspominasz lekcje wychowania do życia w rodzinie? Napisz na Alert24, 605 24 24 24, wideo@alert24.pl

"Ohydni faceci" i "słoninki"

Jeszcze bardziej kuriozalne przykłady pochodzą z zajęć na temat dojrzewania, fizjologii i orientacji seksualnych:

- "W moim gimnazjum zajęcia prowadzi katechetka, którą poprosiłyśmy, o przedstawienie nam budowy ciała mężczyzny. Tylko ogólnie przedstawiła nam zarys po czym oznajmiła, że facet jest ohydny pod względem wyglądu zewnętrznego (miała na myśli męskie organy rozrodcze). O homoseksualistach powiedziała wielce oburzona, że takich ludzi nie powinno być na świecie, że to jest jakąś choroba"

- "Na lekcji w liceum nasza nauczycielka od biologii narządy kobiece nazywała słoninką, a męskie kiełbaską , stwierdziła, że na pewno wszystko już wiemy od rodziców i przeszliśmy do innych działów, a gdy próbowałam porozmawiać z mamą w domu, usłyszałam, że wszystkiego dowiem się w szkole."

- "Nasza katechetka w szkole poinformowała dziewczyny, że tamponów nie można używać, bo przyrastają do pochwy "

Uczniowie żalą się, że na zajęciach brak jakiejkolwiek formy dyskusji. Nauczyciele udzielają tylko i wyłącznie odpowiedzi według własnego światopoglądu. Wszelkie próby polemiki są ucinane. Dyskusja z nauczycielem kończy się dla ucznia wyrzuceniem z klasy lub obniżoną oceną ze sprawowania.

W trakcie zajęć nie są natomiast poruszane kwestie związane z przemocą seksualną, czy np. działaniem pigułki gwałtu. Na lekcjach w niektórych szkołach można za to usłyszeć, że "gwałt to kara za rozwiązłość", a zgwałcona dziewczyna "powinna być objęta ekskomuniką".

Zobacz także
  • Jak naprawdę wygląda edukacja seksualna?
  • "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli internauci o lekcjach WDŻ
Skomentuj:
Wstrząsający raport o edukacji seksualnej: Antykoncepcja to dzieło Szatana
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje