Kanada: Po śmierci Polaka wymienili ponad 1000 maili

opr. jz
23.06.2009 , aktualizacja: 23.06.2009 16:40
A A A Drukuj
Kandyjscy policjanci wymienili ponad tysiąc maili, żeby ustalić strategię komunikacji po śmierci Roberta Dziekańskiego na lotnisku w Vancouver - informuje portal tvp.info.
Robert Dziekański upada na ziemię obezwładniony paralizatorem przez policjanta
fot. za Live Leak
Robert Dziekański upada na ziemię obezwładniony paralizatorem przez policjanta
Po tragedia na lotnisku wysocy oficerowie Królewskiej Policji Konnej (RCMP) za pomocą maila przygotowywali strategię komunikacji. M.in. zastanawiali się czy upublicznić film, nakręcony przez świadka zdarzenia oraz czy prostować błędne informacje, które wcześniej przekazano mediom. Funkcjonariusze twierdzili, że Polak został porażony tylko dwa razy, a naprawę było to pięć porażeń.

Z maili wynika, że oficerowie postanowili nie prostować tych informacji oraz dalej utrzymywać, że Dziekański był agresywny.

Kanadyjski dziennik "Vancouver Sun", dotarł też do raportu wewnętrznego policji, z którego wynika, że ostatecznie strategia komunikacyjna RCMP zawiodła.

Już w ubiegłym tygodniu ujawniono mail, który też przesyłali do siebie wysocy oficerowi RCMP. Okazuje się, że już w drodze na lotnisko policjanci ustalili, że użyją paralizatora, jeśli Dziekański nie będzie współpracował.

Serwis tvp.info ustalił też, że sędzia Thomas Braidwood, przekazał prokuratorowi generalnemu pierwszy raport z prac swojej komisji. Dotyczy on używania paralizatorów przez równe służby publiczne na terenie Kolumbii Brytyjskiej. Na razie jest on tajny, wiadomo tylko, że liczy ok. 500 stron.

Na jesieni ma się natomiast ukazać raport dotyczący konkretnie śmierci Roberta Dziekańskiego.

Tragedia na lotnisku Vancouver wydarzyła się październiku 2007 r. Dziekański przyjechał do Kanady odwiedzić matkę. Nie znał języka i był wyczerpany podróżą. Zdenerwowany przedłużającym się oczekiwanie, próbował sforsować bramkę i rzucił krzesłem w szklane drzwi. Policjanci, którzy przybyli na miejsce, porazili Polka paralizatorem. Dziekański zmarł na miejscu.

Podziel się