Wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński ma nadzieję, że Trybunał Konstytucyjny zakwestionuje chociaż część zapisów o funkcjonowaniu Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Jerzy Szmajdziński wyjaśnił, że autorom wniosku do Trybunału chodzi przede wszystkim o ochronę obywateli przed zbieraniem przez CBA nieograniczonych informacji i przetwarzaniu ich.
Gość "Sygnałów Dnia" zaznaczył, że niedopuszczalne jest także, by negocjacje biznesowe były uznawane za działania korupcyjne, a to w jego opinii, umożliwia ustawa o CBA.
Trybunał Konstytucyjny wyda dziś wyrok w sprawie zgodności ustawy o CBA z konstytucją. Wczoraj sędziowie sprawdzali, czy zgodne z ustawą zasadniczą jest między innymi prawo CBA do zbierania i przechowywania tak zwanych "danych wrażliwych". Trybunał wypowie się również na temat samej defnicji korupcji, umieszczonej w zaskarżonej ustawie.
Wniosek do Trybunału złożyło SLD, podczas poprzedniej kadencji Sejmu.
Zdaniem wnioskodawców definicja korupcji użyta w ustawie jest zbyt szeroka i nie sprzyja odróżnieniu zachowań korupcyjnych od innych przypadków przyjmowania nienależnych korzyści, które na przykład nie wiążą się z wykonywaną przez daną osobę funkcji publicznej czy obowiązków służbowych. Zdaniem skarżących tak ogólne podejście do kwestii korupcji jest zachwianiem gwarancji ochrony obywateli przed nadmierną ingerencją CBA w sferę ich praw i wolności.
CBA ma prawo do zbierania wszelkich niezbędnych danych osobowych. Dane mogą być gromadzone bez wiedzy i zgody osoby, której dotyczą oraz mogą być przetwarzane. Zdaniem wnioskodawców jest to ujęcie zbyt szerokie i nadmiernie ingerujące w sferę prywatności przez co narusza zasadę proporcjonalności.