Oprócz "Le Monde" tę samą informację podał inny francuski
dziennik, "Liberation". Nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia, że wykryty sygnał należy do poszukiwanych skrzynek.
Według dziennika wydobycie urządzeń będzie stanowiło problem, gdyż znajdują się na głębokości około 5000 metrów pod wodą. W ten rejon wysłano już miniaturowy okręt podwodny - pisze "Le Monde".
Tuż przed godziną 9 agencja France Presse poinformowała, że francuskie biuro dochodzeń i analiz, które odpowiada za śledztwo w sprawie katastrofy, nie potwierdza doniesień mediów. - Na dzisiaj urządzenia zapisujące nie zostały jeszcze zlokalizowane - cytuje agencja rzecznika biura.
Na dno wysłano batyskaf Miniaturowa łódź podwodna Nautile, należąca do Ifremer - francuskiego instytutu badań oceanograficznych, została już wysłana na dno oceanu. Nautile jest w stanie zejść 6 kilometrów pod powierzchnię wody; została użyta m.in. przy odnalezieniu wraku Titanica.
Za tydzień wyłączy się zasilanie Czarne skrzynki mają zasilanie, które wystarczy na nadawanie 30 dni po katastrofie. Służby mają więc tydzień na wyciągnięcie urządzeń z dna oceanu.
Airbus A330 runął do Atlantyku w pobliżu północnego wybrzeża Brazylii w nocy 31 maja. Zginęło 228 osób, które były na pokładzie. Do tej pory z oceanu wydobyto 50 ciał. W poszukiwaniach biorą udział ekipy z Brazylii, Francji, Stanów Zjednoczonych i innych krajów.