- Moja kandydatura pojawiała się także w rankingach w 2005 r. Nic z tego nie wyszło - przypomniała Kwaśniewska. - Od tego czasu zdecydowanie nie zmieniłam poglądu (odnośnie startu w wyborach -red.). Żałuje tylko, że powiedziałam to za późno - mówiła. Była prezydentowa stwierdziła jednak, że jej wysoka pozycja w kolejnych sondażach świadczy, że "10 lat prezydentury jej męża się podobało". Dopytywana, czy rzeczywiście nie planuje spróbować swoich szans przyznała, że "czuje się za młodo". - Może kiedyś - dodała.
Dzisiejsza "Rzeczpospolita"
opublikowała sondaż , według którego najpoważniejszym kontrkandydatem Donalda Tuska w nadchodzących wyborach mogłaby być właśnie Jolanta Kwaśniewska. W takim pojedynku na Tuska oddałoby głos 53 proc. badanych, na Kwaśniewską - 47 proc.
"Nie ja byłam wtedy prezydentem" Była Pierwsza Dama wielokrotnie w trakcie rozmowy podkreślała swoją "lewicową wrażliwość" w sprawach społecznych. Oświadczyła, że jest zdecydowaną zwolenniczką legalizacji związków partnerskich i dostępności zabiegu
in vitro. Pytana, dlaczego nie mówiła o tym w czasie kadencji swojego męża odpowiedziała: "Nie ja byłam wtedy prezydentem".
Kwaśniewska tłumaczyła, że Kongres Kobiet Polskich, który odbył się w ostatni weekend w Warszawie nie był początkiem jej kampanii prezydenckiej. - Może kiedyś wrócimy do tej rozmowy. Na pewno nie w najbliższym czasie - przekonywała dopytywana o ewentualne plany polityczne.
Kaczyńscy - "świetny człowiek" i "świetna baba" -
Lech Kaczyński jest świetnym człowiekiem, był moim profesorem, ale bliżej mi było do postawy jaką zajmował mój mąż - mówiła pytana o zdanie na temat urzędującego prezydenta. O prezydentowej Marii Kaczyńska powiedziała natomiast, że "jest świetną babą".