31-letnia Polka na stałe mieszkająca w USA powiesiła się w swojej celi kilka chwil po tym, jak została zatrzymane za niestosowne zachowanie - donoszą lokalne media w amerykańskim hrabstwie Baldwin, w stanie Alabama.
O 4.27 awanturującą się i prawdopodobnie pijaną Monikę Romanowską-Watts wypatrzyli w Orange Beach policjanci. Została zatrzymana i przewieziona do komisariatu w tej samej miejscowości. Po sporządzeniu wstępnego raportu i pobraniu odcisków palców o 4.55, po odebraniu więziennej koszuli, trafiła do aresztu. Miała oczekiwać na wezwanie w celu dalszego weryfikowania jej danych. Gdy do jej celi 23 minuty później wszedł policjant, znalazł ją powieszoną na koszuli z nogami wyprostowanymi nad ziemią - jej pośladki znajdywały się kilkanaście centymetrów nad podłogą.
Próba reanimacji, jaką podjęli policjanci, nie udała się. Polka zmarła.
Według oświadczenia policji w hrabstwie Baldwin po stronie policjantów nie doszło do żadnego błędu, czy niedopatrzenia. Wstępne śledztwo potwierdziło też tezę o samobójstwie - donosi baldwincountynow.com
Polka była początkującą projektantką mody. W Stanach Zjednoczonych mieszkała od lat.