- Oceniamy, że szanse Jerzego Buzka na stanowisko szefa PE są większe, niż przed spotkaniem w Brukseli - powiedział Donald Tusk. Premier odniósł się także do komentarzy, że rząd nie zgłosił oficjalnie polskiej kandydatury. - To dramatyczne nieporozumienie. Rządy nie zgłaszają kandydatur. Robią to partie. Jako szef PO zgłosiłem kandydaturę Jerzego Buzka wiele, wiele tygodni temu - tłumaczy.
- Szczególnie cenne są sygnały ze strony delegacji w ramach Europejskiej Partii Ludowej. Ale oczywiście nie tylko, bo na końcu będzie głosował cały Parlament (Europejski) i mamy sygnały, że także z innych frakcji można liczyć na takie ciepłe przyjęcie kandydatury Jerzego Buzka - powiedział premier na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu.
- Argumentacja, że kandydatura Jerzego Buzka ma także wymiar symboliczny dla całej Europy, gdyż jest to wielki awans nowych krajów członkowskich, jest bardzo przekonująca dla wszystkich bez wyjątku, a szczególnie przekonująca - co jest dla nas ważne - dla tych tzw. nowych państw członkowskich - ocenił Tusk. I dodał: - Zbliżamy się do punktu, w którym będę mógł stwierdzić, że w ramach EPL uzyskaliśmy wystarczający poziom konsolidacji poparcia dla Jerzego Buzka, żeby przystąpić już do pracy na forum całego PE.
"Dramatyczne nieporozumienie"
Premier odniósł się także do pojawiających się krytycznych komentarzy, że rząd nie zgłosił oficjalnie kandydatury Buzka na przewodniczącego europarlamentu. - Pojawiły się takie głosy wątpliwości u niektórych polityków opozycji, że rząd nie zgłasza jeszcze kandydatury Jerzego Buzka. To jest dość dramatyczne nieporozumienie. Rządy nie zgłaszają kandydatur na szefa PE. To są role partii politycznych - podkreślił Tusk.
- Wiele miesięcy temu w liście do każdego z przywódców partyjnych, którzy są reprezentowani w Parlamencie Europejskim w EPL, przedstawiłem formalny pogląd PO i jako szef PO zgłosiłem kandydaturę Jerzego Buzka wiele, wiele tygodni temu - powiedział. - Proszę się nie niepokoić. Żadnych formalnych, proceduralnych zaległości nie ma - podkreślił.
"To najważniejsze stanowisko w UE"
- Chciałbym również wyjaśnić drugi wątek, który pojawia się w komentarzach na temat tego, czy to jest ważne stanowisko (przewodniczący PE - PAP), czy to nie jest ważne stanowisko - mówił Tusk. Jego zdaniem w kategoriach formalno-prawnych, formalno-politycznych to pytanie jest pozbawione jakiegokolwiek sensu.Jak zaznaczył premier, "w ramach Traktatu Nicejskiego to jest najważniejsze stanowisko w UE a według logiki jaką zawiera Traktat Lizboński, to będzie mniej więcej druga pozycja polityczna w UE po przyszłym, potencjalny prezydencie UE".