- To kłamliwe stwierdzenie było opatrzone dodatkowymi komentarzami o "mafijnym układzie", "przestępczej działalności" i "patologicznym uzależnieniu Rady Miasta Sopotu - mówił przed sądem Jacek Karnowski.
Jacek Kurski nie stawił się w sądzie, w jego imieniu występował pełnomocnik. Adwokat argumentował, że wypowiedzi żadnego polityka nie można brać dosłownie.
- Te wypowiedzi siłą rzeczy są narażone na pewną dozę nieścisłości - mówił mecenas Bogusław Kosmus. Tłumaczył także, że informację o tym, że córka radnego pracuje w urzędzie miasta Jacek Kurski dostał od działaczy sopockiego
PiS-u. Zaufał ich informacjom i nie sprawdzając ich podał je do publicznej wiadomości.
- Skoro tak ma wyglądać debata publiczna to jestem przerażony - ripostował Karnowski.
Słowna przepychanka trwała ponad 2 godziny.
- PiS niedobry, Platforma niedobra, PiS niedobry i ten ping - pong trwa. Nie widzę żadnego powodu by on trwał na tej sali Wysoki Sądzie - mówił Kosmus. Dlatego sędzia zaapelował do zwaśnionych stron o ugodę.
- Czy pozwany widzi możliwość, żeby strony spróbowały się jakoś porozumieć bez wikłania w sprawę sądu? - zapytał pełnomocnika Jacka Kurskiego sędzia Wojciech Midziak.
Jednak pełnomocnik europosła nie był upoważniony do zawarcia porozumienia.
Wyznaczono więc kolejny termin rozprawy, na którym sąd przesłucha członków sopockiego PiSu i prezydenta Jacka Karnowskiego. Sprawa rozciągnie się w czasie. Pierwszym wolnym terminem był dopiero 2 października.