Rozmowę premierów Polski i Włoch pierwotnie zaplanowano na 12.15. Przesunięto ją jednak o ok. półtorej godziny przez opóźniony wylot włoskiej delegacji z Rzymu.
Jak powiedział tuż po 12.00 Paweł Graś, spotkanie w końcu odbędzie się w trakcie trwającego od ok. 13.00 lunchu przywódców partii należących do największej w PE - frakcji chadeków, ludowców i konserwatystów (EPP-ED). Obsadzi ona stanowisko przewodniczącego PE i ta sprawa jest jednym z tematów rozmów.
Polska chce, by Jerzy Buzek został kandydatem frakcji chadeckiej na stanowisko szefa europarlamentu. Buzek rywalizuje z Włochem Mario Mauro - kandydatem Ludu Wolności, partii Berlusconiego.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że w spotkaniu chcieli także wziąć udział szefowie Europejskiej Partii Ludowej - Wilfried Martens i przewodniczący grupy chadeków - Joseph Daul. Jeśli te informacje się potwierdzą, będzie to oznaczało, że podjęli się oni bezpośredniej mediacji i chcą możliwie szybko doprowadzić do polubownego rozwiązania, czyli skłonić jednego z premierów do wycofania swojego kandydata.
Buzek ma lepsze notowania
Według wcześniejszych deklaracji liderów EPP-ED z poszczególnych państw członkowskich, większe poparcie ma na razie Buzek. Choć samych włoskich chadeków jest w PE więcej niż polskich, to Buzka zapowiadają poprzeć m.in. Niemcy.
Dopóki jednak decyzja nie zostanie oficjalnie ogłoszona, nie ma pewności. Zakulisowe negocjacje ciągle się toczą, a Berlusconi jest w nich silny - dzięki kontaktom, zdolnościom negocjacyjnym i przysługom, jakie wyświadczył europejskim politykom.
Szef drugiej największej frakcji - europejskich socjalistów (PES) - Martin Schulz już zapowiedział, że chce, by jego grupa poparła wybór chadeków. Wszystko więc zależy od rozmów chadeków - reszta europejskich polityków najpewniej poprze ich decyzję.
Po rozmowach chadeków rozpocznie się dziś szczyt przywódców Unii, którzy odniosą się do wewnątrzfrakcyjnych ustaleń, także ws. szefa PE.