Wypływy z podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) są czwartym co do wielkości źródłem dochodów podatkowych państwa. W okresie objętym kontrolą, czyli w 2007 r. i pierwszej połowie 2008 r., wpływy budżetu z tego podatku szybko rosły. W 2007 r. wyniosły 32,2 mld zł i były o 26,9 proc. wyższe niż rok wcześniej. W pierwszym półroczu 2008 r. budżet dostał z CIT 18,2 mld zł, czyli o 16,5 proc. więcej niż w tym samym okresie 2007 r. - To przede wszystkim efekt dobrej koniunktury - ocenia Jacek Jezierski, prezes Najwyższej Izby Kontroli. Zyski, które w tym czasie osiągały firmy, sprzyjały ich wywiązywaniu się ze zobowiązań podatkowych. - Podatnicy samodzielnie obliczyli i dobrowolnie zapłacili ponad 99 proc. podatku CIT - zauważa szef NIK.
I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie nieprawidłowości, które wyłapali kontrolerzy. Tych zaś jest długa lista.
NIK kontrolował 19 z przeszło 400 urzędów skarbowych. Na tej podstawie stwierdził, że w stosunku do potrzeb urzędy przeprowadziły za mało kontroli podatkowych w firmach płacących CIT. W okresie objętym kontrolą w dziewięciu urzędach wyspecjalizowanych w obsłudze dużych firm przeprowadzono 1501 kontroli. W okresie 2,5 roku tylko 6,25 proc. firm było tu objętych kontrolą. Jeszcze gorzej było w "zwykłych" urzędach. Tu było... 109 kontroli, zrobiono je w 0,66 proc. firm. - Z powodu braku specjalistów nie planowano i nie przeprowadzono żadnej kontroli w urzędzie skarbowym w Końskich, a Urząd Skarbowy w Wołominie przeprowadził zaledwie trzy kontrole w CIT - czytamy w raporcie.
Nie poprawiła się skuteczność ściągania zaległego podatku dochodowego od osób prawnych. - Zaległości na koniec 2007 r. wyniosły ponad 1,1 mld zł, w tym zaległości starsze niż pięcioletnie, czyli trudne do odzyskania, ponad 600 mln zł - mówi Jacek Jezierski. Zdaniem NIK prawdopodobieństwo odzyskania tych pieniędzy maleje wraz z upływem czasu.
Z raportu wynika, że w połowie skontrolowanych urzędów skarbowych próby wyegzekwowania podatku podejmowano ze znacznym opóźnieniem. Zbyt późno wysyłano upomnienia i tzw. tytuły egzekucyjne. Mało aktywnie poszukiwano majątku, z którego można ściągnąć należne budżetowi pieniądze. W Trzecim Urzędzie Skarbowym Warszawa-Śródmieście dopiero w styczniu 2008 r. ustalono listę 1955 podatników, którzy nie złożyli zeznania za 2006 r. Wyjaśnianie przyczyn niezłożenia zeznań za 2006 r. połączono z wyjaśnianiem pod koniec 2008 r. przyczyn niezłożenia 2216 zeznań za 2007 r. Urzędnicy tłumaczyli się "brakiem czasu z powodu dużego obciążenia bieżącą pracą". - Przyczyną zaniedbań jest m.in. nakładanie na urzędy coraz większej liczby obowiązków przy niezmienionej liczbie zatrudnionych - przyznaje Paweł Biedziak, rzecznik NIK. Urzędnicy korzystają z nieaktualnych baz danych o firmach, mają kłopoty z ustaleniem numerów ich kont.
Słabiutko wygląda ściąganie zaległości od członków zarządów firm odpowiedzialnych za ich zobowiązania. Pomimo zwiększania się liczby takich postępowań wskaźnik skuteczności egzekucji we wszystkich urzędach nie przekroczył tu 1 proc., a kwoty ściągnięte od tych osób były niewspółmierne do wysokości zadłużenia. W okresie 2,5 roku wszystkie urzędy wyegzekwowały 1,6 mln zł ze 105,5 mln zł zaległości objętych tytułami wykonawczymi. W Trzecim US Warszawa-Śródmieście od osoby odpowiedzialnej za zobowiązania jednej ze spółek w wysokości przeszło 6 mln zł wyegzekwowano 21,6 tys. zł, a w Trzecim Mazowieckim Urzędzie Skarbowym w Radomiu z kwoty zaległości przekraczającej 28 mln zł od jednego z członków zarządu wyegzekwowano 125 zł.
Mimo tych zastrzeżeń NIK ostatecznie pozytywnie ocenił pobór CIT przez urzędy skarbowe. Do czasu publikacji tego tekstu Ministerstwo Finansów nie skomentowało zarzutów z raportu NIK.