Maleńczuk o zatrzymaniu: Chciałem pomóc leżącemu człowiekowi

- Zobaczyłem leżącego człowieka, starszą osobę. Chciałem mu pomóc - mówi Maciej Maleńczuk komentując informację o tym, że w nocy z niedzieli na poniedziałek w kajdankach wyprowadzono go z amfiteatru. Muzyk przyznał jednak, że użył "dorożkarskiego języka" pod adresem policjantów. I zapewnił, że dobrowolnie podda się karze.
Wersja Maleńczuka

- Zobaczyłem leżącego człowieka, starszą osobą. Leżał twarzą do ziemi. Dookoła stało pięciu policjantów z założonymi rękami. Spytałem, czy nie zamierzają mu pomóc. Zrobiłem ruch w kierunku tego człowieka, chciałem mu pomóc - mówi w rozmowie z TVN24. Jak dodaje, w tej chwili policjanci zrobili ruch w jego kierunku.

- I wtedy zacząłem używać "dorożkarskiego" języka. Z żalem się do tego przyznaje - dodaje.

Wersja policji

- Policjanci zajmowali się nieprzytomnym mężczyzną i na to właśnie wszedł Maleńczuk - opowiada "Gazecie Wyborczej" jeden z policjantów. Jak dodaje, wokalista obrażał funkcjonariuszy. - Posypały się z jego strony wyzwiska. Zwymyślał ich od skurw......, ch.... i Goebbelsów. Policjanci nie reagowali, bo przecież ratowali człowieka - mówi nieoficjalnie policjant.

Maleńczuk został przewieziony na komisariat. Miał 1,5 promila alkoholu we krwi. Wyszedł po wpłaceniu 3 tys. zł kaucji. Maleńczuk usłyszał zarzut znieważenia policjantów. Jak zapewnił, dobrowolnie podda się karze.