Największa od 30 lat demonstracja w Teheranie. Starcia i ranni

Antyprezydencka demonstracja w Teheranie miała krwawy przebieg. Co najmniej jedna osoba nie żyje, wiele jest rannych. W północnych dzielnicach miasta słychać było strzały. Doszło do strać z policją i religijną milicją Basji. Według różnych danych, w protestach wzięło udział od 100 tys. do nawet 2 mln ludzi.
21.46 Amnesty International domaga się od władz Iranu bezzwłocznego dochodzenie w sprawie użycia przemocy przez siły bezpieczeństwa przeciwko demonstrantom. - Szokujące sceny przemocy, będące dziełem sił bezpieczeństwa wymagają przeprowadzenia natychmiastowego dochodzenia, a osoby winne łamania praw człowieka powinny zostać postawione przed sądem - czytamy w oświadczeniu.

21.08 Tłum pomaga w opatrywaniu jednego z rannych demonstrantów



21.02 - Nie wiążę zbyt dużych nadziei ze skarga wyborczą, jaka złożyłem w Radzie Strażników - brzmi wpis jaki opublikował na swojej stronie internetowej Husajn Musawi.

20.48 Irańska komisja wyborcza podejmie wkrótce decyzję ws. skargi wyborczej złożonej przez Husajna Musawiego - mówi szef irańskiej Rady Strażników. - Mam nadzieję, że tak dostojne osoby szybko uporają się z tym zadaniem, i swoją decyzją ogłoszą ludziom - powiedział w państwowej telewizji Ajatollah Ahmad Jannati.

20.00: Docierają do nas kolejne niezwykłe nagrania ukazujące skalę protestów:

19.34: Z informacji Reutersa wynika, że strzały słychać w dzielnicy Velenjak, Jordan i Darous. Miało do nich dość po tym gdy tłum zaatakował budynek, w którym przebywali członkowie milicji Basij - to oni mieli otworzyć ogień.

19.23: Reuters informuje, że w trzech dzielnicach północnego Teheranu mieszkańcy słyszą strzały.

18.54: Według agencji AP, strzały miały miejsce na placu Azadi. Jeden z członków proprezydenckiej milicji Basij miał zacząć strzelać do tłumu. Najprawdopodobniej zabił jedną i ranił wiele osób. To najprawdopodobniej Basij jest odpowiedzialna za chaos, który zapanował na ulicach Teheranu. Basji jest największym w Iranie związkiem studentów, ale także paramilitarną grupą. Założył ją w 1979 ajatollah Chomeini. Basji bezpośrednio podlega Irańskiej Radzie Rewolucyjnej.

18.48:




18.29: AFP:"Doszło do starć z milicją".

18.26: Fotograf agencji AP informuje, że widział jak oddział policji strzela do protestujących. - Co najmniej jedna osoba nie żyje - czytamy.

18.22: AFP donosi: "Nad miejskim placem, na którym słyszano strzały, unosi się czarny dym. Widać tłumy uciekających ludzi".

18.19: Reporter agencji AFP również słyszy strzały.

18.17: Doniesienia Państwowej Irańskiej Telewizji wydają się potwierdzać.- Słyszałem strzały... widzę biegnących w naszą stronę ludzi - relacjonuje dziennikarz irańskiej Press TV.

18.10: Irańska Państwowa Telewizja: W trakcie manifestacji słyszano strzały.

17.57: -Jak jest milion ludzi to władzy trudno jest w ogóle działać - mówi Ludwika Biernat-Włodek z "Gazety Wyborczej", która była obecna na demonstracji. - Cała szeroko pasmowa ulica była zapchana ludźmi - opowiada Biernat-Włodek, potwierdzając niektóre doniesienia mówiące o ponad milionie protestujących. - Jak jest grupka stu osób to można ja rozpędzać i pałować, ale jak jest milion ludzi to trzeba by chyba strzelać i zabijać - dodaje.



17.50: Na Alert24 dostaliśmy film z Teheranu. Ktoś amatorsko sfilmował maszerujący tłum.



17.23: Irańska filia BBC nadaje materiał z ulic Teheranu:

16.58: Świat protestuje: Premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown stwierdził, że Iran musi jak najszybciej odpowiedzieć "na istotne pytania". Z kolei sekretarz generalny ONZ wyraził opinie, że wola Irańczyków powinna być "w pełni respektowana" przez irańskie władze.

16.41: Obecny na manifestacji korespondent agencji AFP donosi, że na ulice wyszło co najmniej kilkaset tysięcy ludzi. Niepotwierdzone źródła policyjne, do których dotarła agencja, informują o nawet 2 milionach manifestantów.

16.25: Zarówno francuski jak i niemiecki MSZ wezwał - na pilne rozmowy - Irańskich ambasadorów. Ministrowie spraw zagranicznych obu państw wyrazili zaniepokojenie działaniami policji prowadzonymi przeciwko protestującym. - Działania irańskich służb są nieakceptowalne - powiedział niemiecki minister spraw zagranicznychWalter Steinmeier. Z kolei rzecznik francuskiego MSZ zapowiedział, że Francja "czeka na rzeczowe wyjaśnienia dotyczące nieprawidłowości przy irańskich wyborach".

16.04: Władze BBC donoszą, że praca satelitów, które stacja wykorzystuje do nadawania swojego perskojęzycznego programu, jest zakłócana.

15.54: Protestujący zapraszają policjantów do przyłączenia się do manifestacji. - Poprzyjcie nas! Poprzyjcie nas! - powtarzają raz po raz. - Jesteście ubrani na zielono jak my (zielony był kolorem kampanii wyborczej Musawiego - dop.red.) - dodają.

15.38: Oddajcie nam nasze głosy! krzyczą tysiące Irańczyków zgromadzonych na teherańskiej demonstracji. Obecny na proteście wielki przegrany wyborów - Husajn Musawi - stojąc na dachu samochody, krzyczy do tłumu: "Głos narodu jest ważniejszy od Musawiego czy jakiejkolwiek innej osoby!". - Musawi popieramy cię! - krzyczą protestujący. - Zginiemy, ale odzyskamy nasze głosy! - dodają.

15.12: Pokonany kandydat na prezydenta Husajn Mousawi zapowiedział na wiecu, że jest "gotów startować w nowych wyborach". Tymczasem w internecie, z rosnącą popularnością krąży karykatura prezydenta Ahmadinedżada, który gwoździami przykuwa się do tronu.

14.53: Na irańskim twitterze pojawiły się kolejne zdjęcia z ataku na akademik. Uwaga, drastyczne!

14.49: Coraz częściej pojawiają się też dane o pięciu zabitych podczas ataku na akademik. Miały zginąć trzy studentki i dwóch studentów, a ich ciała policja miała w nocy wywieźć na cmentarz i pochować, nie informując rodzin.

14.48: Pojawiają się szczegóły dotyczące wydarzeń z wczoraj i z nocy. Podobno zwolennicy prezydenta Ahmadinedżada, którzy wieczorem demonstrowali w Teheranie, zostali przywiezieni autokarami z innych miast. Według szacunków naocznych świadków w nocnym nalocie policji na akademik uniwersytetu w Teheranie rannych zostało kilkuset studentów.

14.47: Niektóre grupy skandują rewolucyjne hasła. "Najwyższy przywódca zwrócił się przeciw ludowi, pora go obalić!" krzyczą kilkusetosobowe grupy. To niespotykane hasło w państwie kierowanym przez reżim przywódców religijnych.

14.37: Agencja Reutera: Na placu Enkelab jest już kilkadziesiąt tysięcy ludzi, nadchodzą dalsze tysiące

14.35: Elpais.es: "Irańczycy wolą smierć niż poniżenie" - takie hasła mają, według "El Pais", niosą na transparentach demonstranci. Skandują też "Allah jest wielki", "Śmierć dyktatorowi", "Prezydent Musawi" a raz po raz na znak protestu przechodzą w absolutnej ciszy.

14.32: Kanclerz Niemiec Angela Merkel o wyborach w Iranie: "widać oznaki nieścisłości".

14.28: 14.27: Świadkowie opisują, że całe miasto wyszło na ulice. Nie działają sklepy, nie ma ruchu ulicznego. Na placu Enkelab jest już podobno ponad 5 tysięcy ludzi.

14.16: Na portalu CNN można obejrzeć zdjęcia, które telewizja otrzymała poprzez "IReport", czyli bezpośrednio od świadków wydarzeń. Kliknij tutaj

14.10: Pojawiają się kolejne doniesienia o starciach, rannych i zabitych. Podobno rano, podczas szturmu policji na akademik uniwersytecki w Teheranie zginęły dwie osoby, których ciała wywieziono poza miasto. Przed chwilą pojawiła się informacja, że radiowóz wjechał bezpośrednio w tłum na placu Azadi rozjeżdżając kilka osób. Walki toczą się też w internecie: irańska cenzura likwiduje wszystkie niezależne witryny, włącznie z blogami i twitterami. Hakerzy z nimi walczą, co chwilę przywracając dane.

13.56: Niepotwierdzone: Musawi i Karroubi dołączyli do demonstrantów. Wcześniej pojawiały się informacje, że Chatami został w swoim domu otoczony przez policję i nie może wyjść.

13.42: Wszystkie kraje Unii Europejskiej wydadzą wspólny komunikat, w którym będą się domagać wyjaśnienia przez Teheran zarzutów o sfałszowanie wyborów - powiedział minister spraw zagranicznych Hiszpanii Miguel Moratinos

13.35: Agencja Reutera, powołując się na świadków, donosi o starciach zwolenników i przeciwników prezydenta Ahmadinedżada na przedmieściach Teheranu. Ci pierwsi poruszają się grupą i na motorach, co pozwala sugerować, że to oficerowie bezpieki.

13.28: Nagranie z demonstracji, która szła ulicami Teheranu w nocy z niedzieli na poniedziałek:



13.25: Reporter agencji France Presse, który idzie wraz z demonstracją, mówi że uczestników jest około 300. Wiadomo natomiast, że grupa jeszcze nie porusza się spójnie: wieloma ulicami maszerują małe grupki, które zmierzają w kierunku głównej. Najważniejsi uczestnicy, czyli Musawi, Chatami i Karroubi jeszcze się nie pojawili.

13.20: Pojawiają się kolejne niepotwierdzone doniesienia o starciach z policją w licznych miejscach w Teheranie. Nie wiadomo na ile wiarygodne, bo irańska bezpieka włamuje się na konta internautów i rozsiewa mylące informacje. Przed kilkoma minutami pojawiła się np. informacja na kilkudziesięciu witrynach jednocześnie o czołgach na ulicach. Okazała się nieprawdziwa.

13.19: Francuski MSZ wezwał ambasadora Iranu do złożenia wyjaśnień ws. wyborów.

12.57: Pojawiły się niepotwierdzone doniesienia o rannych demonstrantach. Świadkowie mówią, że policja pobiła też studentów Akademii Medycznej, którzy chcieli pomóc wcześniej pobitym przez policjantów demonstrantom. Nie wiadomo, czy te doniesienia są prawdziwe.

12.49: Demonstracja ruszyła. Trudno oszacować ilość uczestników, ale telewizja Al-Arabija donosi o "co najmniej kilku tysiącach".

12.38: Minister Spraw Zagranicznych Francji Bernard Kouchner domaga się śledztwa ws. wyniku wyborów w Iranie. Tymczasem gromadzący się ludzie rozdają sobie maski chirurgiczne, aby uniknąć rozpoznania na zdjęciach i filmach, które robią agenci bezpieki.

12.31: Według niepotwierdzonych informacji władze znowu wyłączyły sieć komórkową w stolicy. Coraz więcej ludzi zbiera się na ulicy Enkelab. Wokół słychać nieprzerwanie dźwięk syren policyjnych, zjeżdżają się też setki agentów bezpieki na motorach. Na placu Azadi już czekają Strażnicy Rewolucji. Na dachach budynków są snajperzy.

12.20: Chaos w irańskim internecie. Bezpieka próbuje wszystkich środków, żeby nie dopuścić do demonstracji: strona internetowa Musawiego została zaatakowana przez hakerów, pojawią się plotki o wozach opancerzonych na Placu Azadi, gdzie ma się zebrać protest. Nie wiadomo, które informacje są prawdziwe. Irańska opozycja ożywiła Internet - czytaj!

12.15: Już wiadomo: demonstracja się odbędzie. Będą w niej uczestniczyć dwaj kandydaci z piątkowych wyborów: Musawi i Mehdi Karroubi, oraz b. prezydent Chatami. Może się zebrać nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi.

12.03: Duchowy przywódca kraju ajatollah Ali Chamenei grozi w publicznej telewizji użycia "stalowej pięści" wobec demonstrantów, oraz aresztem wobec Musawiego, jeśli pojawi się na demonstracji. Nie wiadomo, czy Musawi nie odwoła marszu, który wcześniej władze uznały za nielegalny.

11.48: Ajatollah Ali Chamenei ogłosił w irańskiej telewizji publicznej, że władze rozpoczynają śledztwo mające wyjaśnić zarzuty o fałszerstwa wyborcze. W orędziu telewizyjnym Chamenei zaapelował do przegranego w wyborach prezydenckich kandydata Mir Husajna Musawiego o włączenie się analizę wyniku wyborów.

11.30: Władze Iranu zdecydowały się odwołać wizytę prezydenta Mahmuda Ahmadinedżada w Moskwie

Zobacz zdjęcia zniszczonego przez bezpiekę akademika w Teheranie