Samolot runął nagle. Dowodzą tego fotele stewardess

dżek, IAR
14.06.2009 , aktualizacja: 14.06.2009 20:54
A A A Drukuj
Analiza fragmentów francuskiego Airbusa A330 wskazuje, że samolot spadł nagle do oceanu i że na pokładzie nie było pożaru. Francuscy i brazylijscy eksperci przypuszczają, że katastrofa nastąpiła nagle. Teoria ta opiera się między innymi na stanie foteli dla stewardess.
Wśród wyłowionych fragmentów znajdywały się maski tlenowe i kamizelki ratunkowe
Fot. Roberto Candia AP
Wśród wyłowionych fragmentów znajdywały się maski tlenowe i kamizelki ratunkowe
Fotele te były złożone, co oznacza, że w chwili katastrofy stewardessy znajdowały się wśród pasażerów.

Samolot uległ katastrofie w nocy z 31 maja na 1 czerwca nad Oceanem Atlantyckim. Zginęło 228 osób - wszystkie, które były na pokładzie. Przyczyny katastrofy pozostają wciąż nieznane. Czytaj specjalny raport Gazeta.pl.

Specjalny wysłannik rządu francuskiego do spraw kontaktów z rodzinami ofiar Pierre-Jean Vandoorne spotkał się w Brazylii z przybyłymi tam francuskimi członkami tych rodzin. Vandoorne powiedział prasie, że najpilniejszą potrzebą osób, które straciły swoich bliskich w katastrofie, jest obecnie znalezienie ciał i zrozumienie przyczyn tragedii.

W najbliższych dniach może zostać podjęta decyzja o zaprzestaniu poszukiwania ciał pasażerów i członków załogi. Cały wysiłek przebywających na miejscu sił brazylijskich i francuskich będzie wtedy skoncentrowany na znalezieniu czarnych skrzynek Airbusa.

To kolejne ustalenie ws. feralnego lotu z Rio de Janeiro do Paryża. Brazylijski dziennik "O Estado de S. Paulo" ustalił, że większość ciał wydobytych z oceanu była naga lub częściowo rozebrana. Ubrania z ciał ofiar mógł zerwać silny wiatr - twierdzi brazylijska gazeta. Zwłoki nie miały śladów oparzeń, co oznacza, że na pokładzie nie doszło do eksplozji lub wybuchu pożaru. W płucach nie było też wody, oznacza to, że kiedy wpadali do wody byli już martwi.

Czytaj więcej

Podziel się