Biden "ma wątpliwości" co do rzetelności wyborów w Iranie

dżek, PAP
14.06.2009 , aktualizacja: 14.06.2009 20:34
A A A Drukuj
Joe Biden, wiceprezydent USA wyraził "wątpliwość co do rzetelności" obliczania głosów w wyborach prezydenckich w Iranie, ale dał do zrozumienia, że rząd USA nie będzie raczej kwestionował ich oficjalnych wyników.
Prezydent Barack Obama i wiceprezydent Joe Biden
Fot. Jae C. Hong AP
Prezydent Barack Obama i wiceprezydent Joe Biden
Reżim w Teheranie ogłosił, że wybory wygrał urzędujący prezydent Mahmud Ahmadineżad, zdobywając 63 proc. głosów. Jego reformistyczny rywal Mir Hosejn Musawi uzyskał ponad 33 proc. Zwolennicy Musawiego nie mogą się z tym pogodzić, zarzucając rządowi oszustwa wyborcze.

- Takie wyniki ogłosił rząd irański. Musimy to na razie zaakceptować. Jest jednak mnóstwo pytań co do tego, jak te wybory były przeprowadzone. Wygląda na to, że rząd tłumi wolność słowa, tłumi demonstracje uliczne, więc można mieć prawdziwe wątpliwości - powiedział Biden w wywiadzie dla telewizji NBC News.

Dodał, że szczególnie uderzające jest, iż 70 proc. głosów oddano w miastach, a tymczasem Ahmadineżada popiera głównie ludność wiejska.

- Nie wydaje się prawdopodobne, by w takich okolicznościach zdobył on ponad 60 procent głosów - powiedział wiceprezydent.

Zaznaczył jednak: "Musimy się wstrzymać z komentarzami do czasu aż zbadamy dokładnie cały proces (wyborczy)".

Obserwatorzy zwracają uwagę, że administracja USA raczej ostrożnie wypowiada się na temat wyników wyborów w Iranie, gdyż mimo wątpliwości w tej sprawie nie rezygnuje z prób rozpoczęcia rozmów z reżimem ajatollahów.

Waszyngton jest jednak bardzo rozczarowany wynikiem, ponieważ rosnące w ostatnich tygodniach poparcie dla Musawiego rozbudziło nadzieje, że może on wygrać. Oznaczałoby to istotną zmianę w Iranie. Niektórzy eksperci uważają rezultat wyborów - wygraną Ahmadinedżada, oskarżanego jednocześnie o fałszerstwa - za "najgorszy z możliwych". - Stany Zjednoczone będą teraz postrzegane jako pragnące się przypodobać prezydentowi, którego prawomocność jest podana w wątpliwość - powiedział dziennikowi "New York Times" były podsekretarz stanu Thomas Pickering.

Podziel się