"Irańczycy w większym stopniu popierają demokrację"

met, PAP
14.06.2009 , aktualizacja: 14.06.2009 15:57
A A A Drukuj
Powyborcze protesty w Iranie świadczą o tym, że Irańczycy w większym stopniu popierają demokrację - uważa arabista i islamista prof. Janusz Danecki. "To coś nowego, ale demokratycznej rewolucji raczej nie będzie" - podkreśla.
Mir Hossein Mousavi
Fot. Kamran Jebreili AP
Mir Hossein Mousavi
W Iranie po ogłoszeniu piątkowych wyników wyborów prezydenckich wybuchły protesty społeczne, uważane za największe od czasów rewolucji islamskiej z 1979 r.

Manifestanci sprzeciwiają się rezultatom wyborów, według których dotychczasowy prezydent Mahmud Ahmadineżad zdobył ok. 62,6 proc. Głosów. Jego główny rywal, umiarkowany konserwatysta, Mir Hosejn Musawi dostał ok. 33 proc. poparcia.

- Wystąpienia Irańczyków pokazują, że oni już nie boją się wyjść na ulicę i głośno wyrażać swoich poglądów politycznych - powiedział Danecki i podkreślił, że "protesty świadczą także lepiej o samych Irańczykach, którzy opowiadają się za umiarkowanym politykiem".

Danecki ocenił jako naganne zachowanie władz Iranu, które pacyfikują protestujących, używając m.in. gazów łzawiących.

Zginęły trzy osoby

- Władza chce, żeby wszyscy Irańczycy zaakceptowali wyniki wyborów. O tym też mówi obecnie propaganda irańska podkreślając, że Ahmadineżad jest prezydentem wszystkich Irańczyków, a nie tylko tych, którzy go wybrali - powiedział profesor.

- To jest coś, co w Polsce dobrze znamy z propagandy PRL-u, która mówiła, że tylko "nieodpowiedzialne elementy" próbują zanegować wyniki wyborów - dodał.

W Iranie w sobotnich starciach z policją zginęły trzy osoby. Władze Iranu aresztowały także 100 polityków związanych z obozem reformistów.

W niedzielę w stolicy Iranu Teheranie doszło do kolejnych starć między irańską policją a grupą ok. 200 zwolenników Musawiego.

Różnice między kandydatami nie są znaczące

Według Daneckiego, popierany przez protestujących Irańczyków Musawi jest zwolennikiem większej demokratyzacji w Iranie, a także prowadzeniem pokojowego dialogu ze Stanami Zjednoczonymi oraz krajami Europy Zachodniej.

Jak zastrzegł, różnice między oboma kandydatami na prezydenta Iranu nie są jednak znaczące. - Na przykład łączy ich uznanie systemu religijnego jaki panuje w Iranie. (...) W tym systemie decyzje rządu uzgadnia się z prawem muzułmańskim, czym zajmuje się tamtejsza Rada Nadzorcza - tłumaczył Danecki.

Jak podkreślił, Musawa nie był również za pełną i całkowitą demokratyzacją Iranu.

Wyników nie da się sfałszować

W opinii Daneckiego, sobotnio-niedzielne protesty wyrażają przede wszystkim niezadowolenie z wyników wyborów, a nie sprzeciw wobec ewentualnemu ich fałszowaniu przez władze Iranu.

- Wyników wyborów przy tamtejszym systemie nie da się sfałszować. Mogły być jedynie jakieś pojedyncze próby fałszowania, niedoskonałości, pewne błędy, nic więcej - ocenił profesor.

Zdaniem Daneckiego, powyborcze protesty w Iranie nie grożą ewentualnej eskalacji konfliktu na sąsiednie kraje muzułmańskie. - Wypowiedzi m.in. szefa Ligi Państw Arabskich Amr Moussa, czy polityków innych krajów, świadczą raczej o tym, że Ahmadineżad powinien wziąć pod uwagę te manifestacje i tak zmieniać politykę, by doprowadzić do zgody między światem muzułmańskim a Zachodem - wyjaśnił arabista.

Podziel się