Brazylijski
dziennik powołuje się w tej sprawie na anonimowych informatorów. Według nich we wstępnej fazie śledztwa ustalono, że większość ciał wydobytych z oceanu była naga, lub częściowo rozebrana. Ubrania z ciał ofiar mógł zerwać silny wiatr - twierdzi brazylijska gazeta. Zwłoki nie miały śladów oparzeń, co oznacza, że na pokładzie nie doszło do eksplozji lub wybuchu pożaru.
Zdaniem dziennika "Estado" większość ciał miała liczne złamania. Śledczy nie stwierdzili obecności wody w płucach ofiar. Oznacza to, że pasażerowie samolotu nie mogli się utopić i w momencie upadku do wody prawdopodobniej byli już martwi. Ekipy poszukujące szczątków rozbitego samolotu natrafiali na ciała dryfujące w odległości 85 km od siebie. To znak, że Airbus A330 rozpadł się w powietrzu, zanim jego fragmenty spadły do oceanu.
Sekcję zwłok ofiar katastrofy prowadzi instytutu medycyny sądowej w brazylijskim mieście Recife. Dziennikarzom serwisu Bloomberg nie udało się na razie skontaktować z jego przedstawicielami, by potwierdzić te doniesienia.