Późnym wieczorem do dyżurnego komendy w Lubartowie przybiegł zdyszany mężczyzna. Poinformował, że jechał za wskazówkami nawigacji satelitarnej i zgubił się w lesie. Jego auto ugrzęzło w bagnie.
Mężczyzna tłumaczył policjantom, że GPS kazał mu w pewnym momencie zjechać z głównej drogi. - Gdy pobiegł po pomoc nie wiedział gdzie zostawił samochód. W środku zostały jego córka i żona - mówi Anna Smarzak z Komendy Wojewódzkiej w Lublinie i dodaje, ze policjanci szukali auta kilka godzin.
Najpierw przeszli 7 kilometrów leśną drogą. Okazało się, że mężczyzna słuchał wskazówek GPS- u nawet wtedy, gdy droga się skończyła. - Jego osobowego forda policjanci znaleźli w bagnie jeszcze dwa kilometry dalej - dodaje Smarzak.
W samochodzie cały czas siedziała przerażona rodzina kierowcy. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Samochód udało się wyciągnąć na ulicę i kierowca odjechał - nie wiadomo, czy dalej używa GPS- u.