Nie zgadza się liczba telefonów wykonanych przez Cugier_Kotkę na policję. Aktorka mówi, że po sobotnim napadzie (do którego doszło między 08.00 a 09.00) dodzwoniła się na policję dopiero około 14.00 - Próbowałam dzwonić na policję o wiele wcześniej (...) Zacznijmy od tego, że wykonałam z pięć, sześć telefonów na numer 997, gdzie ciągle odzywał się automat i nie było możliwości połączyć się z tym numerem. W końcu mi się udało. Nawet nie miałam siły sprawdzać w komórce, za którym razem udało mi się dodzwonić - opowiadała wieczorem w
TVN24.
- Było tylko jedno połączenie z tego telefonu. Połączenie skuteczne odebrane po 14 sekundach. Mamy taki system, który rejestruje nawet nieskuteczne połączenia - powiedział w tym samym programie Marcin Szyndler ze stołecznej policji.
Szarpanie, czy przytrzymani za palec? Cugier-Kotka relacjonowała w TVN 24: - Pod moim blokiem zostałam zaczepiona przez trzech mężczyzn. Najpierw słownie, a później ręcznie - opowiadała chwilę wcześniej aktorka. Mówiła, że została obsypana przekleństwami. - A potem zostałam zaatakowana fizycznie. Zaczęto mnie szarpać najpierw, wyzywać. Trzeci osobnik stał z boku miał świetny ubaw z tego. Szarpano mnie za ręce, za płaszcz, za ubranie. Trzeci pan, najagresywniejszy zaczął mnie kopać. W nogi - opowiadała aktorka. Na podstawie siniaków naliczyła około dziesięciu kopnięć.
- Jedna osoba przytrzymała za palec i kilkukrotnie kopnęła inna osobę - to według policji wynika z telefonicznego zgłoszenia.
Policjanci byli po 10 minutach Aktorka dodaje, że w końcu przyjechał do niej patrol
policyjny.
- W sobotę około godz. 14-tej odebraliśmy zgłoszenie o zajściu - powiedział Szyndler. Według niego niezwłocznie w ciągu 10 min. na miejsce dotarli policjanci, którzy w ciągu 30 min. rozmawiali z Cugier-Kotką.
Policjant powtórzył, że Anna Kotka
nie złożyła dziś wniosku o popełnienie przestępstwa. Na zarzut, dlaczego policjanci nie przyjęli zgłoszenia odpowiedział: - Policjanci, którzy przyjeżdżają w patrolu, to nie są policjanci, którzy przyjmują zgłoszenie o popełnieniu przestępstwa. Mogą podwieźć do komisariatu i tam może być przyjęte zgłoszenie.