Brudziński: Jestem do dyspozycji Joli Szczypińskiej

jagor, PAP
09.06.2009 , aktualizacja: 09.06.2009 13:57
A A A Drukuj
- Jestem gotów rozliczyć się z efektów swojej pracy - zapowiedział Joachim Brudziński. Szef zarządu głównego PiS był wiceszefem sztabu wyborczego i kampanii wyborczej do europarlamentu.
Joachim Brudziński
Joachim Brudziński
Dziś w Szczecinie poseł Brudziński szczerze wyznał - Żadnej tak w sensie czysto ludzkim nie lubię i nie szanuję jak Joli Szczypińskiej. Jeśli Jola Szczypińska chce kogokolwiek rozliczać, jestem jako wiceszef sztabu wyborczego i kampanii wyborczej PiS do jej dyspozycji. Nawet jeśli mnie rozliczy negatywnie i tak będę za Jolą pasjami przepadał. Dodał, że szanuje wszystkie parlamentarzystki z klubu PiS.

Samokrytykę u posła PiS wywołały słowa Szczypińskiej z dzisiejszej "Rzeczpospolitej". Gazeta napisała m.in., że kandydaci PiS do Parlamentu Europejskiego, w tym Szczypińska, zarzucają szefom kampanii szykany, blokowanie inicjatyw i donosy.

- To była jedna z najgorszych i najbardziej egoistycznych kampanii wyborczych, w jakich brałam udział - powiedziała "Rzeczpospolitej" posłanka. - Trzeba rozliczyć osoby, które ją prowadziły - dodała.

Szczypińska do PE kandydowała z 3. miejsca na Pomorzu. Kiedy pod koniec maja wewnątrzpartyjne sondaże pokazały, iż może wyprzedzić "jedynkę" listy, Hannę Foltyn-Kubicką, z centralnego sztabu wyborczego PiS Szczypińska otrzymała zakaz organizowania konferencji prasowych - napisała gazeta.

Zdaniem Brudzińskiego to dobrze, że Szczypińska tak otwarcie o tym mówi. To może tylko pomóc partii - podkreślił Brudziński. Jego zdaniem na szczęście w PiS-ie nie ma ludzi podobnych do "Grzegorza Schetyny, który trzyma za uzdę wszystkich parlamentarzystów. Nikt za wyjątkiem czasami popiskiwań Palikota nie ośmieli się wyrazić innej opinii".

Poseł podkreśli jednak, że lepiej będzie o sprawach partii nie rozmawiać za pośrednictwem mediów.

Pytany o zarzut, że w kampanii wyborczej PiS "grał na jedynki" Brudziński odparł: trudno byśmy grali na ostatnich na liście. Dodał jednak, że istnieje problem polskiej ordynacji do PE, gdzie energia kandydatów jest kierowana na rywalizację wewnętrzną.

Podziel się