Cugier-Kotka: Wyzywali mnie od sprzedajnych dziwek PiS-u. To nie przypadek

awe, Gazeta.pl
09.06.2009 , aktualizacja: 09.06.2009 13:03
A A A Drukuj
Anna Cugier na konwencji wyborczej PiS-u w Chorzowie Fot. Dawid Chalimoniuk / AG Anna Cugier na konwencji wyborczej PiS-u w Chorzowie
- Myślę, że napad na mnie nie jest przypadkowy - twierdzi Anna Cugier-Kotka. Aktorka twierdzi, że kilka dni temu została napadnięta na ulicy przez trzech mężczyzn, którzy dotkliwie ją pobili. Napastnicy mieli też użyć pod jej adresem wulgarnych wyzwisk. Nazwali ją "sprzedajną dziwką PiS-u". Kobieta twierdzi także, że policja nie udzieliła jej pomocy
Anna Cugier-Kotka pojawiła się wczoraj w
Anna Cugier-Kotka pojawiła się wczoraj w "Faktach" TVN. To dwa dni po jej pobiciu


- Jestem w kiepskim stanie. Ludzie, którzy mnie zaatakowali nie wiedzieli, że miałam dwa razy operowane kolano. Czuję się fatalnie - mówiła Cugier-Kotka wcześniej w TVN24. Wczoraj "Rzeczpospolita" poinformowała, że aktorka znana m.in. ze spotów wyborczych Prawa i Sprawiedliwości, została w piątek brutalnie pobita. Według artykułu na stronie internetowej gazety, aktorce wcześniej grożono śmiercią.

- Już wcześniej dostawałam pogróżki, ale nie przywiązywałam do nich wagi, nie bałam się tego - mówi. - Ktoś naruszył moją cielesność, a to już jest jeden krok za daleko - dodaje.

"To nie przypadek"

Kobieta twierdzi, że w sobotę rano wyszła z domu. Podeszło do niej trzech mężczyzn, którzy zaczęli ją wyzywać, a potem szarpać i kopać. Cugier-Kotka pytana, czy zawiadomiła o przestępstwie twierdzi, że policja nie przyjęła od niej takiego zgłoszenia. - To dla mnie strasznie dziwne - mówiła łamiącym się głosem. - Policja powiedziała, że nie może przyjąć tego zgłoszenia, bo nie rozpoznałam świadków - przekonywała.

Poszkodowana aktorka twierdzi, że o pomoc zwróciła się do prywatnego lekarza. - Nie mogłam tego zrobić. Musiałam wezwać karetkę - powiedziała. Zaznaczyła, że ostatecznie nie trafiła do szpitala i nie ma żadnej dokumentacji. - Dzisiaj o 14 jestem umówiona na obdukcję - mówi. Kobieta utrzymuje, że nikt nie chce udzielić jej pomocy. - Nawet lekarze i adwokaci odwracają się ode mnie - żali się.

Pytana, czy napad może mieć związek z jej udziałem w kampanii PiS twierdzi, że "nie jest to przypadkowe". - Wyzywano mnie "możesz mnie w d... pocałować sprzedajna dziwko PiS-u" - relacjonuje poszkodowana aktorka.

Tajemnicza sprawa

Sprawa wydaje się tajemnicza.Wersja wydarzeń przedstawiona przez aktorkę różni się znacznie od tego, co w sprawie ma do powiedzenia policja . - Czekamy na zawiadomienie o pobiciu Anny Cugier-Kotki. Na razie takiego zawiadomienia nie dostaliśmy, a jest to konieczne do wszczęcia postępowania - powiedział portalowi Gazeta.pl Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji.

Nie zgadza się także kilka wątków. TVN24 przypomniał dziś fragment wywiadu z Cugier-Kotką. Wykonano je wczoraj i użyto w materiale wyemitowanym przez "Fakty". Na nagraniu widać uśmiechniętą aktorkę, bez śladu pobicia. Kobieta nie wspomniała też ani słowem, ze doszło do takiego zdarzenia.

Podziel się