- Jestem w kiepskim stanie. Ludzie, którzy mnie zaatakowali nie wiedzieli, że miałam dwa razy operowane kolano. Czuję się fatalnie - mówiła Cugier-Kotka wcześniej w
TVN24. Wczoraj "Rzeczpospolita" poinformowała, że aktorka znana m.in. ze spotów wyborczych Prawa i Sprawiedliwości, została w piątek brutalnie pobita. Według artykułu na stronie internetowej gazety, aktorce wcześniej grożono śmiercią.
- Już wcześniej dostawałam pogróżki, ale nie przywiązywałam do nich wagi, nie bałam się tego - mówi. - Ktoś naruszył moją cielesność, a to już jest jeden krok za daleko - dodaje.
"To nie przypadek" Kobieta twierdzi, że w sobotę rano wyszła z domu. Podeszło do niej trzech mężczyzn, którzy zaczęli ją wyzywać, a potem szarpać i kopać. Cugier-Kotka pytana, czy zawiadomiła o przestępstwie twierdzi, że
policja nie przyjęła od niej takiego zgłoszenia. - To dla mnie strasznie dziwne - mówiła łamiącym się głosem. - Policja powiedziała, że nie może przyjąć tego zgłoszenia, bo nie rozpoznałam świadków - przekonywała.
Poszkodowana aktorka twierdzi, że o pomoc zwróciła się do prywatnego lekarza. - Nie mogłam tego zrobić. Musiałam wezwać karetkę - powiedziała. Zaznaczyła, że ostatecznie nie trafiła do szpitala i nie ma żadnej dokumentacji. - Dzisiaj o 14 jestem umówiona na obdukcję - mówi. Kobieta utrzymuje, że nikt nie chce udzielić jej pomocy. - Nawet lekarze i adwokaci odwracają się ode mnie - żali się.
Pytana, czy napad może mieć związek z jej udziałem w kampanii
PiS twierdzi, że "nie jest to przypadkowe". - Wyzywano mnie "możesz mnie w d... pocałować sprzedajna dziwko PiS-u" - relacjonuje poszkodowana aktorka.
Tajemnicza sprawa Sprawa wydaje się tajemnicza.Wersja wydarzeń przedstawiona przez aktorkę różni się znacznie od tego,
co w sprawie ma do powiedzenia policja . - Czekamy na zawiadomienie o pobiciu Anny Cugier-Kotki. Na razie takiego zawiadomienia nie dostaliśmy, a jest to konieczne do wszczęcia postępowania - powiedział portalowi Gazeta.pl Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji.
Nie zgadza się także kilka wątków. TVN24 przypomniał dziś fragment wywiadu z Cugier-Kotką. Wykonano je wczoraj i użyto w materiale wyemitowanym przez "Fakty". Na nagraniu widać uśmiechniętą aktorkę, bez śladu pobicia. Kobieta nie wspomniała też ani słowem, ze doszło do takiego zdarzenia.