Włoska centroprawica ma tylko 29 mandatów. Szanse Buzka rosną

ga, IAR, PAP
08.06.2009 , aktualizacja: 08.06.2009 18:49
A A A Drukuj
Włoska partia Lud Wolności premiera Silvio Berlusconiego zdobyła tylko 29 miejsc w nowym Parlamencie Europejskim. Premier Włoch spodziewał się znacznie lepszego wyniku, liczył nawet na 40 mandatów co pomogłoby przeforsować kandydaturę popieranego przez niego Mario Mauro na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Kontrkandydatem Włocha na to stanowisko jest polski eurodeputowany Jerzy Buzek.
ZOBACZ TAKŻE
Lud Wolności nie będzie największą grupą w Europejskiej Partii Ludowej i Silvio Berlusconi nie będzie mógł narzucić jej swego kandydata na przewodniczącego Europarlamentu. Berlusconi może nadal argumentować, że od 30 lat nie było Włocha na tym stanowisku, a nawet - jak zrobił to przed wyborami - że Polska, jako nowy członek wspólnoty, może jeszcze poczekać na tak prestiżowy urząd. Nie będzie mógł jednak nie liczyć się z poparciem, jakie kandydatura Jerzego Buzka ma w Berlinie i kilku jeszcze innych stolicach.

Szef włoskiego rządu zapowiadał wcześniej, że wycofa swego kandydata, jeżeli nie będzie on miał jednomyślnego poparcia.

Gawroński: Szanse Buzka rosną

Włoski eurodeputowany polskiego pochodzenia Jaś Gawroński, który po raz pierwszy od kilku kadencji nie startował w eurowyborach, powiedział, że obecnie to Jerzy Buzek, a nie Mario Mauro, ma większe szanse zostać przewodniczącym Parlamentu Europejskiego.

Zdaniem Gawrońskiego błąd popełnił premier Włoch Silvio Berlusconi, twierdząc, że jego partia Lud Wolności zdobędzie 40-45 procent głosów w wyborach. Tymczasem ugrupowanie to dostało 35,3 procent. - Teraz wszyscy interpretują jako porażkę wynik, który dla siły politycznej będącej u władzy jest bardzo porządny - zauważył Gawroński. Następnie podkreślił: - Uważam, że szanse Mauro, oparte w dużej mierze na triumfie Ludu Wolności, zmniejszyły się, a w konsekwencji to Buzek jest bliżej fotela przewodniczącego - powiedział.

- Lud Wolności powinien zadowolić się stanowiskiem przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej, które jest trampoliną do następnej kadencji szefa PE - oświadczył Gawroński.

Odnosząc się do znacznej różnicy we frekwencji we Włoszech (66,5 proc.) i Polsce (24,5 proc.), Gawroński powiedział: "Włosi narzekają na spadek frekwencji, ale dane z Polski są bardzo smutne, gdyż pokazują, że mimo iż sprawy Europy są tak ważne, trudno je zaoferować". - Tym problemem powinni jak najszybciej zająć się eksperci w dziedzinie komunikowania społecznego - ocenił były rzecznik rządu Berlusconiego.

Podziel się