Według oficjalnych informacji
Róża Maria Gräfin von Thun und Hohenstein zdobyła dokładnie 153 966 głosów, przegrywając jedynie ze Zbigniewem Ziobro. Kandydat
PiS w trakcie kampanii wyborczej miał problemy z wymówieniem jej pełnego nazwiska. Tłumaczył żartobliwie, że ciągle nie zdążył się go nauczyć.
Na początku maja z nieskrywaną radością Ryszard Czarnecki ogłosił na swoim blogu (jako pierwszy, dopiero później temat podchwyciły media), że Róża Thun pojawi się na krakowskiej liście pod swoim pełnym nazwiskiem. "Cóż , trudno się dziwić Platformie, że chciała jednak Róży "tylko" Thun. I trudno się też dziwić wyborcom decydującym 7 czerwca, kogo skreślą w Krakowie, Kielcach czy Nowym Sączu..." - pisał. Dwa tygodnie później okazało się, że sam będzie brał udział w wyborach pod swoimi angielskimi imionami.
Róża Thun może już cieszyć się z mandatu europosła, czego nie może powiedzieć
Ryszard Czarnecki. "Jedynka" PiS w Toruniu i Bydgoszczy zdobyła 27 106 głosów - taki wynik niemal na pewno nie zapewni mu miejsca w europarlamencie.
Obcobrzmiące nazwisko nie utrudniło natomiast zdobycia mandatu
Lidii Geringer d'Oedenberg. Kandydatka SLD-UP uzyskała 65 693 głosów i zostanie europosłanką na kolejną kadencję.