- My ten wynik uznajemy za dobry. Taki, który zdezawuował wszelkie opowieści o klęsce
PiS. Mieliśmy 12 proc., teraz mamy dwa razy więcej i dla nas jest to źródło optymizmu i dowód, że nie trzeba się przejmować sondażami - mówił
Jarosław Kaczyński, oceniając wynik wyborczy Prawa i Sprawiedliwości.
Zaszkodziły nam wewnętrzne walki Nadmierne walki, prywatne kampanie na listach, wzajemne popieranie się kandydatów - to według prezesa PiS najbardziej zaszkodziło jego partii w kampanii. - Ambicje w takich sytuacjach grają ogromną rolę. Nie wszyscy to wytrzymują, ale my idziemy do przodu - mówił Kaczyński. Dopytywany o Zbigniewa Ziobrę, który dziś w publicznym
radiu mówił, że Prawu i Sprawiedliwości "potrzebna jest refleksja nad komunikacją społeczną, a w konsekwencji być może odsunięcie niektórych osób za nią odpowiedzialnych", Kaczyński powiedział: To właśnie wynik emocji. Zalecił też, by
Zbigniew Ziobro, jako szef partii wziął się przede wszystkim za naukę języka i starał się być dobrym posłem. - Inne sprawy nie zawsze mu wychodzą - podsumował prezes PiS.
Kaczyński zapewnił jednak, że nikt nie będzie marginalizował Ziobry. Wszelkie głosy w tej sprawie to szukanie dziury w całym - ocenił.
Gruba kreska Prezes PiS skomentował też dzisiejszą wypowiedź Arkadiusza Mularczyka. Mularczyk, który prawdopodobnie nie dostał się do europarlamentu, domagał się rozliczenia Michała Kamińskiego i Adama Bielana, którzy jego zdaniem prowadzili prywatne kampanie wyborcze, zamiast kampanii PiS-u.
- Nie ma sensu się tym zajmować. Teraz trzeba to odciąć grubą kreską. Minie kilka dni, głowy wystygną - ocenił słowa Mularczyka prezes PiS.
Trzeba przejść do ofensywy ws. Buzka Jarosław Kaczyński zaapelował do Platformy Obywatelskiej o wyraźne wsparcie Jerzego Buzka jako kandydata na szefa Parlamentu Europejskiego. - To nie może być tak, jak z Sikorskim, że było lansowanie, a później się go w ogóle nie zgłosiło. Mamy nadzieję, że teraz to się uda, będziemy namawiać naszych kolegów do głosowania za profesorem Buzkiem - mówił prezes PiS.