Marek Edelman z tytułem honoris causa UJ

ga IAR, PAP
08.06.2009 , aktualizacja: 08.06.2009 16:18
A A A Drukuj
Marek Edelman otrzymał tytuł honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Uroczystość odbyła się na Uniwersytecie Warszawskim. Władze UJ nie chciały narażać ostatniego z żyjących przywódców powstania w getcie warszawskim na męczącą wyprawę do Krakowa.
Marek Edelman z Tadeuszem Mazowieckim podczas uroczystości przyznania tytułu honoris causa UJ
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Marek Edelman z Tadeuszem Mazowieckim podczas uroczystości przyznania tytułu honoris causa UJ
Marek Edelman i Adam Michnik podczas uroczystości przyznania tytułu honoris causa UJ
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Marek Edelman i Adam Michnik podczas uroczystości przyznania tytułu honoris causa UJ
ZOBACZ TAKŻE


"Dobro, prawda, wolność"

Wręczający tytuł rektor UJ profesor Karol Musioł wymienił osiągnięcia naukowe Marka Edelmana w zakresie badań przesiewowych nowotworów piersi i kardiologii. Rektor podkreślił także walkę Edelmana o obronę nieprzemijających wartości, takich jak dobro, prawda, wolność czy przywracanie wiary w możliwości i siłę człowieka.

"Ocalił wielu ludzi, wyciągając ich z tłumu skazanych na śmierć"

Profesor Jolanta Jaworek z UJ przypomniała w wygłoszonej laudacji, że Edelman był świadkiem tragedii i zagłady w getcie warszawskim. - Jego aktywny charakter, jego realizm życiowy, wychowanie, jakie otrzymał, a także młodość - to wszystko sprawiło, że musiał się temu przeciwstawić. W getcie ocalił wielu ludzi, wyciągając ich z tłumu skazanych na śmierć, gdy stał przy bramie osławionego Umschlagplatzu, który był etapem przejściowym przed wywiezieniem do obozów zagłady - mówiła Jaworek.

Odrzucał piękne słowa

Jak dodała, Marek Edelman o swojej działalności zawsze mówił bez patosu. - Odrzucał piękne słowa, mówił: "Przestańcie robić ze mnie jakiegoś bohatera. Kogo to obchodzi, ile było karabinów i kto gdzie strzelał? Mówicie o tym tak serio, ale przecież wtedy byliśmy młodymi ludźmi, gówniarzami. Nie wiem co to jest bohaterstwo. Każdy robi co może" - cytowała Edelmana prof. Jaworek.

Bohater bez patosu

- Pragnę podkreślić, że przyjmując Marka Edelmana w poczet doktorów honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego honorujemy człowieka, który całym swym życiem zaświadcza, że można być idealistą bez głoszenia pięknych haseł i bohaterem bez patosu - dodała autorka laudacji. - To, co dla nas jest bohaterstwem, pan uważa za coś normalnego, za to chcieliśmy bardzo podziękować (...) Tym bardziej, że takie życiorysy, jak pańskie, można policzyć na palcach jednej ręki - ocenił rektor UJ prof. dr hab. Karol Musioł.

A Edelman dziękował Mazowieckiemu i Michnikowi

Poproszony o przemówienie Marek Edelman, znany ze swojej skromności, podziękował Tadeuszowi Mazowieckiemu za przybycie na uroczystość. Jak podkreślił, to dzięki pierwszemu premierowi Polski takie przedsięwzięcia mogą mieć miejsce w wolnej Polsce. Marek Edelman dziękował również za przybycie obecnemu na sali Adamowi Michnikowi.

Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego przyznał doktorat honoris causa 29 kwietnia. W uzasadnieniu podkreślono między innymi umiejętności Marka Edelmana do przekonywania do pokoju, promowanie postawy szacunku i zrozumienia dla osób o odmiennym światopoglądzie i poglądach religijnych.

Podczas okupacji Marek Edelman zaangażował się w działalność Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB), był jednym z jej założycieli. Podczas powstania w getcie, po samobójstwie Mordechaja Anielewicza, został ostatnim przywódcą bojowników. Marek Edelman brał także udział w Powstaniu Warszawskim. Walczył w Sródmieściu i na Żoliborzu.

Po wojnie ukończył studia medyczne ze specjalizacją kardiologiczną. Pracował w Łodzi, był ordynatorem szpitala imienia Janusza Korczaka.

Podziel się