Airbus zdążył wysłać 24 informacje o usterkach

Airbus A 330, którzy zaginął podczas lotu nr 447 z Rio de Janeiro do Paryża, wysyłał sygnały o awariach jeden po drugim. Systemy psuły się lawinowo.
Specjalny raport Gazeta.pl o katastrofie Airbusa

Airbus linii lotniczych Air France, zanim zaginał, zdążył przesłać 24 informacje o błędach - informuje serwis BBC. - Sygnały były przesyłane, gdy elementy systemu samolotu psuły się jeden po drugim - powiedział Alain Bouillar, który prowadzi śledztwo w związku z zaginięciem Airbusa. Pojawiły się pogłoski, że

nigdy nie uda się ustalić, co się stało z Airbusem.

W czasie śledztwa ustalono też, że autopilot był wyłączony (jednak nie wiadomo dlaczego), doszło do spadku ciśnienia w kabinie i wielu awarii elektrycznych.

Jak podaje BBC ekipy poszukiwawcze skupiają się teraz na namierzeniu zespolonych z czarną skrzynką nadajników. Nie jest jednak pewne czy nadajniki ciągle są zamocowane do rejestratora lotu.

Jak podkreślili wcześniej francuscy eksperci od pogody, nie ma żadnego dowodu na to, że samolot uległ katastrofie z powodu "wyjątkowo silnej" burzy - informuje serwis BBC. Jak ustaliła telewizja CNN na tej samej trasie, co Airbus A330, było jeszcze 12 innych maszyn i żadna nie zgłaszała problemów z pogodą. Wszystkie wylądowały o czasie na lotniskach docelowych.

Agencja AFP pisze też, że w Airbusie A330 planowano wymienić monitory, które wskazywały prędkość samolotu. Wcześniej pojawiły się doniesienia, że samolot leciał zbyt wolno. Linie zastrzegają jednak, że samoloty, w których urządzeń jeszcze nie wymieniono, nie są "w niebezpieczeństwie".

Samolot zaginął podczas loty z niedzieli na poniedziałek. Na pokładzie było 228 osób - 216 pasażerów i członkowie załogi. Już w poniedziałek mówiono, że szanse na odnalezienie ludzi są małe. Teraz rodzinom nie daje się nadziei nawet na odnalezienie ciał ofiar. Samolotu będzie szukał atomowy okręt podwodny.