- Jestem zszokowana. Absolutnie nic nie poczułam - mówiła funkcjonariuszom pani Emilia, wyciągając ze swojej torebki ulotkę ostrzegawczą. - Teraz zastanawiam się, gdzie mnie państwo złapali. Na schodach? A może, gdy wchodziłam do metra? - pytała. Pani Emilia miała szczęście. Tym razem byli to tylko policjanci. Gdyby jej otwartą torebką zainteresowali się prawdziwi kieszonkowcy, najprawdopodobniej musiałaby się pożegnać z portfelem.
Nikt ze złapanych się nie zorientował Akcja to pomysł wywiadowców z Komendy Stołecznej Policji. Zwykłe apele nie do wszystkich bowiem docierają. - Może w ten sposób uda nam się uświadomić ludziom jak szybko, przez własną nieostrożność można stracić pieniądze, dokumenty. - tłumaczy Szymon, jeden z "funkcjonariuszy - kieszonkowców". Policjanci wyszukują w tłumie osoby, które same wystawiają się na atak złodziei. Łatwym celem są na przykład mężczyźni noszący portfel w tylnej kieszeni spodni.
Przekonał się o tym Karol, po tym jak odkleił od swojej kieszeni naklejkę z napisem "Dałeś się złapać policji, nie daj się złodziejowi" - Odruchowo zawsze chowam tam pieniądze. Chyba muszę się pozbyć tego nawyku. - mówił. Karol również nie wiedział, w którym momencie dał się złapać. Ale nie jest on wyjątkiem. Nie wiedziała tego żadna z kilkudziesięciu obklejonych do tej pory osób.
To było jak napis "weź mnie" - Przyklejenie naklejki czy włożenie ulotki na pewno jest łatwiejsze od wyciągnięcia portfela, ale my nie mamy takich umiejętności jak zawodowi złodzieje. Wiem jak pracują, bez problemu daliby sobie radę w takiej sytuacji. - mówi "Cygan", wywiadowca, który również wcielił się w rolę kieszonkowca. - Niektórym przyklejaliśmy po kilka naklejek, wkładaliśmy po kilka ulotek. Skoro nas nikt nie złapał, to kieszonkowca tym bardziej. - dodaje.
Funkcjonariusze nie musieli się wysilać, żeby znaleźć potencjalną ofiarę. Czasami aż trudno uwierzyć jak ludzie potrafią być nieostrożni. - Złapaliśmy na przykład kobietę, która miała zarzuconą na plecy dużą torebkę. Z bocznej kieszonki wystawał gruby portfel. To wyglądało jakby był na nim napis "weź mnie" - opowiada Szymon. Policjanci portfela nie wzięli. Przykleili naklejkę.
Podwójne naklejki dla opornych Jednak jak się okazuje nie wszyscy potrafią wyciągnąć wnioski z akcji wywiadowców. - Kolega przykleił naklejkę dziewczynie w tramwaju - mówi "Edi", również "policjant-kieszonkowiec" - W pewnym momencie zorientowała się, że ma coś na saszetce. Odkleiła nalepkę, przeczytała i zostawiła na siedzeniu. Kiedy wysiadła podeszliśmy do niej, powiedzieliśmy o akcji i naklejce. - Wiem, już ją zdjęłam - odpowiedziała - Tak, widzieliśmy, ale już przykleiliśmy pani drugą.
Serwis policyjni.pl poleca: Pigułki uspokajające i pogadanki - tak w więzieniu leczy się heroinistów