Nauczycielka jest nietykalna, choć była pijana

Nauczycielki, która pijana opiekowała się uczniami nie można zwolnić z pracy. Nie godzi się na to Związek Nauczycielstwa Polskiego, którego jest działaczką.
Zaczęło się ponad dwa tygodnie temu. W czwartek 21 maja ok. godz. 10.30 do kłomnickiej policji ktoś zadzwonił z informacją, że w Koninie koło Rędzin na szkolnym boisku jest nauczycielka z małymi dziećmi. Nie zwraca na nie uwagi i wygląda na pijaną. Policja przyjechała do podstawówki i zastała faktycznie niewesoły obrazek. Uczniowie drugiej klasy biegali bez nadzoru, a pani rzeczywiście była nietrzeźwa. Policjanci zabrali 46-letnią nauczycielkę Iwonę P. na komisariat. - W pierwszym badaniu alkomatem wyszło, że ma w wydychanym powietrzu prawie 1,9 prom. alkoholu - informuje nadkom. Joanna Lazar, oficer prasowy częstochowskiej Komendy Miejskiej. - W drugim badaniu było już 2,3 promila.

Policja wszczęła postępowanie. - Na razie w sprawie, nie przeciw kobiecie, bo nie ma jeszcze postawionych zarzutów - tłumaczy Lazar. - Są przesłuchiwani świadkowie. Nauczycielce grozi nawet pięć lat więzienia za narażenie dzieci na utratę życia i zdrowia.

Praca plus alkohol zazwyczaj równa się dyscyplinarce. Ale nie w tym wypadku. Iwona P. działa w zarządzie rędzińskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego. - Czyli jest pod ochroną - tłumaczy Waldemar Chmielarz, wójt Rędzin. - Gdyby była szeregowym członkiem związku, dyrektor szkoły musiałby poprosić ZNP tylko o opinię w sprawie jej zwolnienia. Nawet gdyby była negatywna, nie musiałaby się do niej stosować. Jednak na zwolnienie działacza związkowego, nawet dyscyplinarne, musi być zgoda.

A tej nie ma. Do dyrektorki szkoły w Koninie i wójta dotarła odpowiedź Katarzyny Roszczuk, prezes oddziału ZNP w Rędzinach. Iwona P. - według pani prezes - jest nauczycielką mianowaną, lubianą, z 27-letnim stażem, teraz ma kłopoty osobiste, ale już się leczy u specjalistów. Dlatego ZNP nie godzi się na jej zwolnienie.

Próbujemy porozmawiać z prezes Roszczuk.

- Nie mogłyście powiedzieć, że mnie nie ma?! - słyszę, jak się na kogoś złości podchodząc do telefonu. - Myślcie trochę!

W słuchawce brzmi równie nieuprzejmie: - Nie interesuje mnie, co by pani chciała - stwierdza, gdy wyjaśniam, że chciałabym rozmawiać o pijanej nauczycielce. - Nie będę rozmawiać, bo gazety tak wszystko przekłamują, że nie wiem, co pani potem napisze!

- Ale co tu przekłamywać, skoro w pierwszym badaniu było 1,9 prom. alkoholu, a w drugim już 2,3 - tłumaczę.

- Ja tych badań nie widziałam. Ani policjanta. I tej pani też - coraz bardziej wściekłym tonem mówi prezes Roszczuk.

- A czy ta pani jest pani stryjeczną siostrą? - pytam. - Ojcowie pań są braćmi?

- Nawet jeśli, to nie pani sprawa - Roszczuk zaczyna już pokrzykiwać.

- Jest pani kuzynką? - pytam jeszcze raz.

- A co to ma do rzeczy?! - słyszę.

- Ale dlaczego pani na mnie krzyczy? - próbuję się dowiedzieć.

- Bo nie mam ochoty z panią rozmawiać! Do widzenia - i rzuca słuchawką.

Prezes częstochowskiego oddziału ZNP, Grzegorz Sikora, komentować decyzji podjętej przez oddział w Rędzinach nie chce. - To ona piła cały czas? - nie może wyjść ze zdumienia nad zachowaniem nauczycielki. - Może to i był jednorazowy wybryk, ale przecież chodzi o opiekę nad dziećmi - mówi.

Roszczuk w związkowej hierarchii podlega prezesowi okręgu w Katowicach, Kazimierzowi Piekarzowi. - O nie! Kiedy chodzi o alkohol, nie ma o czym dyskutować. Sprawdzamy tylko, czy było badanie krwi, czy użyto alkomatu, żeby była pewność, że faktycznie nauczyciel pił.

Piekarz przypomina sobie podobną sytuację w swoim oddziale. - Kobieta z powodu kłopotów rodzinnych brała jakieś leki. Przed lekcjami wypiła z koleżanką kieliszek szampana, ale badanie wykazało, że jest nietrzeźwa. Bardzo nam było przykro, bo kobiecie brakowało tylko roku do emerytury, ale nie znaleźliśmy podstaw do jej obrony - zapewnia.

Prezes Piekarz przyznaje, że jest zbulwersowany decyzją podjętą przez związkowców w Rędzinach. - Spotkam się z zarządem tamtejszego oddziału - zapowiada. Wyślę do niego także związkową komisję rewizyjną, żeby zbadała sprawę.