Nie ma już dnia bez Libertasu

20 lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w TVP obowiązuje cenzura! - alarmują dziennikarze telewizji publicznej
Chodzi o sondaże przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Od kilku dni codziennie są świeże. Widz TVP nie ma o nich pojęcia. Obowiązuje całkowity zakaz publikacji. To precedens.

Po 1989 r. jeszcze się nie zdarzyło, by media cenzurowały wyniki sondaży. Na całym świecie w toku kampanii wyborczej to są gorące newsy. Ale...

- Sondaże pokazują inną rzeczywistość niż ta, którą chce wykreować TVP - mówi "Gazecie" reporter "Wiadomości". - My musimy eksponować Libertas.

Wedle sondaży Libertas balansuje wokół 1 proc.!

TVP pomaga Libertasowi, bo prezes TVP Piotr Farfał jest związany z narodową prawicą, która ubiega się o miejsca w PE z list Libertasu, należącej do irlandzkiego miliardera Declana Ganleya.

Zakaz jest nieoficjalny. - Na piśmie nikt nie odważył się zatwierdzić cenzury - tłumaczą dziennikarze.

- To skąd wiecie, że jest? - pytam.

- Wydawcy nam przekazują, że tak sobie życzy "góra". "Góra" to szef "Wiadomości" Jan Piński i prezes Farfał.

Tydzień temu Farfał zawiesił do czasu wyborów program "Forum". Bo miał się w nim ukazać przedwyborczy sondaż.

Prześledziliśmy główne wydania "Wiadomości" z ostatnich dni. O sondażach nic. Za to o Libertasie - wiele.

1 czerwca, w poniedziałek, "Wiadomości" poinformowały, że "kandydaci dwoją się i troją, by przekonać do siebie jak najwięcej wyborców. Konferencja goni konferencję. Nikt już nie zważa na słowa, bo liczy się efekt". Że "liczy się efekt", widać: informacje o Libertasie otwierają blok materiałów wyborczych "newsem", że szef Libertasu Declan Ganley nie jest zwolennikiem traktatu lizbońskiego.

2 czerwca, wtorek. Tym razem informacje o Libertasie na drugim miejscu. Artur Zawisza skrytykował "zły polityczny sojusz PiS z brytyjskimi konserwatystami, których lider chciał więcej gejów na listach swojej partii, a sam z przyjemnością, jak powiedział, uczestniczył w ceremonii homoseksualnej".

3 czerwca, środa. Blok wyborczy otwiera najważniejsza informacja kampanijna dnia: Ganley odwiedził Warszawę i "podziękował Polsce za obalenie komunizmu".

- Tracimy wiarygodność każdego dnia - mówią dziennikarze TVP - a przecież kodeks etyki dziennikarskiej TVP mówi, że dziennikarz powinien być wolny od nacisków, w tym politycznych.

A co by było, gdybyście mimo to sondaż puścili? - pytam.

- Wyrzuciliby nas.

Musieliby się przyznać do cenzury.

- Zawsze się znajdzie jakiś pretekst. Zanim byśmy to udowodnili przed sądem, pracy już byśmy nie mieli!

Zapytaliśmy oficjalnie TVP, dlaczego nie publikuje sondaży i czyja to decyzja. Odpowiedzi brak.