Tusk o raporcie BBN: To skandal!

Donald Tusk uznał za skandal raport Biura Bezpieczeństwa Narodowego w sprawie śmierci Piotra Stańczaka - Nikt nie ma prawa wykorzystywania tego typu tragedii do własnych, doraźnych celów politycznych - mówił premier.


- Sprawa jest przykra. Nie chcę jej komentować, bo musiałbym użyć zbyt mocnych słów pod adresem instytucji, która obsługuje prezydenta w ważnych sprawach bezpieczeństwa narodowego. - Wydaje mi się, że tylko jedno słowo jest tutaj zasadne: skandal - mówił Tusk po spotkaniu premierów państw Grupy Wyszehradzkiej w Wieliczce.

BBN: Odpowiedzialność polityczna rządu

W przygotowanej przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego analizie postawiono tezę, że Piotr Stańczak, porwany i zabity w Pakistanie, był ofiarą "nieskutecznych działań rządu RP". Dokument prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego opublikowało trzy dni przed wyborami do europarlamentu. Cały raport BBN: ZOBACZ DOKUMENT

"Ktoś wpadł na zły i niemądry pomysł"

Donald Tusk powiedział, że "nikt nie ma prawa wykorzystywania tego typu tragedii do własnych, doraźnych celów politycznych" - Jest mi bardzo przykro, że ktoś wpadł na taki zły i niemądry pomysł, bardzo mi żal mi jest też rodziny (Piotra Stańczaka - red.), bo dla rodziny jest to wyjątkowo przykra sytuacja - mówił dziennikarzom premier.

Donald Tusk przyznał, że nie czytał raportu BBN. Opiera się na przekazach medialnych i cytowanych opiniach urzędników biura. - To są sformułowania, które nie mają potwierdzenia w faktach i są nacechowane agresją i to w sprawie, która nie powinna być wykorzystywana politycznie - podkreślał.

Termin raportu przypadkowy?

Dziennikarze pytali też premiera, czy wiąże raport z ostatnimi dniami kampanii wyborczej? - Proszę mnie nie pytać, bo musiałbym się złych rzeczy domyślać - mówił Donald Tusk. - Nie chce mi się wierzyć, że ktoś wpadł na tak ponury pomysł, by wykorzystać tego typu sprawy do kampanii wyborczej. Odrzucam tego typu spekulacje, choć - oprócz samych sformułowań - termin wydaje się bardzo niefortunny - powiedział premier.