Według Palikota artykuły "Dziennika" na temat jego finansów mogły narazić go na utratę zaufania społecznego. Poseł chce, aby oprócz kary sąd zasądził od dwóch dziennikarzy po 100 tys. zł na rzecz Hospicjum Małego Księcia w Lublinie. - Wobec prawa wszyscy jesteśmy równi - i politycy i dziennikarze. I choć od polityków wymagamy więcej, to dziennikarze muszą pisać prawdę - powiedział poseł.
Michał Majewski i Wojciech Cieśla, dziennikarze "Dziennika, którzy pisali o finansach Palikota, chcieli zadać posłowi pytanie. - Z panami nie rozmawiam. Spotkamy się w sądzie. Trzeba było nie kłamać - odpowiedział.
Pozwy trafią do Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów.
"Dziennik" pisze o Palikocie "Dziennik" kontra Palikot - czytaj>> "Dziennik" napisał w ubiegłym tygodniu, że Palikot otrzymuje z anonimowych spółek w rajach podatkowych milionowe pożyczki z niewiadomych źródeł.
Według gazety Palikot założył w 2007 r. w Luksemburgu spółkę, a ta zaraz zaczęła pożyczać mu pieniądze. Miała je od małej spółki, której adresem jest skrzynka pocztowa na Cyprze. Jej udziałowcy rezydują na Karaibach - a według byłej żony Palikota, Marii Nowińskiej - właśnie tam poseł ukrył część majątku.
Palikot oświadczył, że nie jest związany z żadną ze spółek, od których pożyczał pieniądze, a doniesienia prasowe na ten temat są elementem nagonki politycznej na niego. - "Dziennik" kłamie. Złożę pozew przeciwko tym mordercom medialnym, ukrywającym się pod pseudonimem "dziennikarze śledczy" -
oświadczył