Kobieta, której Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu przyznał odszkodowanie za odmowę prawa do aborcji, poczuła się dotknięta serią artykułów opublikowanych przez katolicki tygodnik. Jak zeznała, teksty przyczyniły się do pogorszenia jej zdrowia psychicznego, spowodowały liczne komentarze pod adresem jej i jej rodziny.
- Została naruszona moja prywatność, intymność, spokój domowy między dziećmi, godność moja - tłumaczyła Tysiąc. Kobieta łączy to nie z wyrokiem trybunału i rozgłosem wokół jej osoby, tylko z artykułami. - Moim dzieciom dokuczają, że mają matkę morderczynię. Najmłodsza córka nie chce chodzić do szkoły, bo nauczyciele różnie ją traktują - mówiła Alicja Tysiąc.
Ugody nie będzie Wcześniej strony nie wykluczały ugody, ale mediacje zakończyły się fiaskiem. - Skontaktowano się ze mną telefonicznie i zaproponowano ugodę. Miałaby ona poolegać na tym, że "Gość Niedzielny" opublikuje oświadczenie, w którym stwierdzi, że podtrzymuje to co napisano i że miał prawo to napisać. A jeśli ktoś poczuł się urażony to gazeta przeprasza - powiedział
radiu TOK FM mecenas Marcin Górski.
Alicja Tysiąc domaga się 50 tys. zł zadośćuczynienia i przeprosin na łamach tygodnika. Pieniądze chce przeznaczyć na lekarstwa i jeżeli będzie to konieczne na leczenie.
Marek Jurek demonstruje Sprawa Tysiąc kontra "Gość Niedzielny" przyciągnęła zwolenników i przeciwników aborcji. Co ciekawe, w tłumie kilkudziesięciu manifestujących mężczyzn przed budynkiem sądu było zaledwie kilka kobiet, które trudno było w ogóle zauważyć.
- Każde życie od samego poczęcia należy chronić. Chcemy wesprzeć ks. Marka Ganczarczyk - mówili krytycy Alicji Tysiąc. - Tamta grupa może jest liczniejsza od nas, ale więcej głupia. My jako mężczyźni jesteśmy pro feministami i walczymy o prawa kobiet na równi z kobietami - tłumaczyli zwolennicy aborcji.
Na salę rozpraw weszło kilkanaście osób. Byli wśród nich były marszałek Sejmu Marek Jurek i klerycy z katowickiego seminarium. - To jest proces o wolność słowa. Jeśli nie będzie można wypowiadać swoich przekonań moralnych to właściwie co mamy wypowiadać w życiu publicznym? - pytał dziennikarzy Jurek.
Alicję Tysiąc podtrzymywała na duchu działająca na rzecz środowisk kobiecych Małgorzata Tkacz- Janik. Została jednak przesadzona, ponieważ według sądu podpowiadała powódce.
Kolejna rozprawa we wrześniu. Wtedy wyjaśnienia składać będzie redaktor naczelny "Gościa Niedzielnego".