Gorąco na wiecu Zbigniewa Ziobry: Won z sali! >> - Bardzo się dziwię, że Róża Thun, która jest osobą godną szacunku, za to co robiła przez ostatnie lata, razem z Joanną Senyszyn, politykiem dosyć kontrowersyjnym, przychodzi na wiec, żeby uczestniczyć w jakiejś zadymie. Bo to do tego się sprowadza - dziwiła się współpracująca z "Newsweekiem" Joanna Lichocka.
- One powinny mieć świadomość, że wchodzą do gniazda os. Bo kto mógł przyjść na spotkanie z Ziobrą? Wściekły moher - mówił o wczorajszej wizycie Róży Thun i Joanny Senyszyn publicysta Waldemar Kuczyński. - Bardzo proszę o szacunek dla Polaków! - tak na określenie "wściekły moher" zareagowała Lichocka.
"Ile trzeba mieć pogardy, żeby tak mówić?" - Won stąd! Jak nie wyjdziecie, to was wywieziemy! Wynocha! Nie-Polacy! - tak według relacji mediów sympatycy Zbigniewa Ziobry przywitali niespodziewanych gości. - Nie widzę powodu dla którego miałbym mieć specjalny szacunek dla publiczności, która po prostu napada na dwie kulturalne osoby. Tylko dlatego, że przyszły na spotkanie swojego politycznego przeciwnika - tłumaczył Kuczyński.
Ale takie wyjaśnienia nie uspokoiły Lichockiej. - To jest taka pogarda mieszkańca Warszawy - oceniła. - Nie można wszystkich osób, które przyszły na spotkanie ze Zbigniewem Ziobrą określać takim mianem jak Waldemar Kuczyński. To poniżej jakichkolwiek standardów i świadczy o głębokiej pogardzie Waldemara Kuczyńskiego do wyborców o innych niż jego poglądy - podsumowała.